Seria Day1: Dying Light (PC)

Seria Day1: Dying Light

Seria Day1: Dying Light (PC)

5.00 / 1 głosów

Chcesz kupić ten produkt, bo:

  • walki z zombiakami w Harran wciągnęły Cię na całego
  • otrzymasz zestaw trzech dodatków do gry
  • zagrasz w ekscytującym trybie "hordy"
Kup na prezent
  • Steam
  • PC
  • polska
  • 20-10-2017
  • DVD
  • Wydanie premierowe
  • Techland
  • Techland
  • Techland
  • Steam
  • System operacyjny: Windows 7 SP1 64-bit / Windows 8 64-bit / Windows 8.1 64-bit; Procesor: Intel Core i5-2500 3,3 GHz / AMD FX-8320 3,5 GHz; Pamięć RAM: 4 GB; Karta graficzna: NVIDIA GeForce GTX 560 / AMD Radeon HD 6870 (min. 1 GB VRAM).

Edycja Wzbogacona – dodatkowa zawartość cyfrowa:
DLC Ultimate Survival Bundle, The Bozak Horde, Pakiet Cuisine & Cargo oraz artbook, soundtrack i poradnik.

Dying Light to wielokrotnie nagradzana gra action survival, w której wydarzenia ukazane są z perspektywy pierwszej osoby. Akcja osadzona została w rozległym, niebezpiecznym otwartym świecie – mieście Harran. Za dnia gracze przemierzają miejskie obszary spustoszone przez straszliwą epidemię, poszukując zapasów i tworząc broń, która pozwala im odeprzeć ataki zainfekowanych mieszkańców. Nocą łowca okazuje się zwierzyną, gdy wrogowie stają się o wiele bardziej agresywni i niebezpieczni. Największym zagrożeniem są jednak nocni drapieżcy, którzy dopiero po zmierzchu opuszczają swe gniazda i ruszają na łowy. Gracze muszą wykorzystać wszystkie środki i umiejętności, by przetrwać do świtu.

Cechy Gry:
  • Witamy w Kwarantannie – Poznaj oryginalną historię, osadzoną w przejmującym świecie zarażonego miasta, odgrodzonego od świata murem. Szanse na przetrwanie mają tu tylko najsilniejsi.
  • Rozległy, otwarty świat – Gracz swobodnie przemierza ogromny obszar pogrążony w chaosie i zniszczeniu. W tym zróżnicowanym świecie prowadzi on desperacką walkę o przetrwanie z wieloma rodzajami przeciwników, gdyż zainfekowani nie są tu jedynym zagrożeniem. Często trzeba zabijać, aby zdobyć stale kurczące się zasoby.
  • Noc zmienia reguły gry – Za dnia gracz eksploruje świat w poszukiwaniu zapasów i broni. Po zmierzchu zainfekowane miasto przechodzi dramatyczną transformację, a rozgrywka nabiera zupełnie nowego wymiaru. Gracz z łowcy staje się zwierzyną, szeregi zarażonych przybierają na sile, a z mroku wyłania się w poszukiwanie swojej ofiary coś jeszcze bardziej niebezpiecznego.
  • Brutalna, soczysta walka wręcz – Stań oko w oko z wrogami i walcz używając różnorodnego uzbrojenia do brutalnych starć w zwarciu. W ruch idą noże, kije, siekiery i inne, jeszcze bardziej niezwykłe narzędzia zniszczenia. Powalaj przeciwników, odcinaj im kończyny, walcz o swoje życie!
  • PC
  • polska
  • 20-10-2017
  • DVD
  • Wydanie premierowe
  • Techland
  • Techland
  • Techland
  • Steam
  • System operacyjny: Windows 7 SP1 64-bit / Windows 8 64-bit / Windows 8.1 64-bit; Procesor: Intel Core i5-2500 3,3 GHz / AMD FX-8320 3,5 GHz; Pamięć RAM: 4 GB; Karta graficzna: NVIDIA GeForce GTX 560 / AMD Radeon HD 6870 (min. 1 GB VRAM).

  • 20 listopada 2017 WKP,

    LIGHT OF THE DEAD

    Żywe trupy od polskiego studia Techland powracają w nowej odsłonie. Po dwóch znakomitych grach z serii Dead Island, twórcy raz jeszcze sięgają do tema... czytaj >
    Żywe trupy od polskiego studia Techland powracają w nowej odsłonie. Po dwóch znakomitych grach z serii Dead Island, twórcy raz jeszcze sięgają do tematyki zombie, serwując nam kolejny survival horror. Dying Light, bo o nim mowa, jest produkcją utrzymaną w tak podobnej do wspomnianej Wyspy tematyce, że krążyły (i wciąż krążą) plotki, jakoby w rzeczywistości miała być trzecią częścią serii. Nic zresztą dziwnego, świat, rozgrywka i wygląd całości naprawdę sprawiają takie wrażenie, ale czy to źle? Jeśli wzorować się, to na czymś dobrym, a Dead Island było znakomitą grą. Na szczęście ekipa z Techlandu nie ograniczyła się wyłącznie do tego, serwując nam produkt równie dobry (a pod pewnymi względami nawet lepszy), co ona. Fabularnie rzecz nie zaskakuje, ale co mogłoby być jeszcze odkrywczego w opowieści o pladze zombie? Tym razem dodano wątek militarny jasno kojarzący się z działaniami na Bliskim Wschodzie, cała reszta jednak pozostała klasyczna. Gracz wciela się tu w żołnierza Kyle’a Crane’a, który zostaje zrzucony do zainfekowanego przez żywe trupy Harranu. Miasto zostało odgrodzone od reszty świata murem, na pomoc z zewnątrz nie mamy raczej co liczyć (dostajemy jedynie zrzuty lekarstw i prowiantu), a do wykonania mamy tajną – i, oczywiście, śmiertelnie niebezpieczną – misję. Ale od samego początku wszystko idzie nie tak. Twarde lądowanie kończy się dla nas (czy też, jak wolicie, Kyle’a) wpadnięciem w łapy zombie i pokąsaniem. Uratowani przez miejscowych, zostajemy zabrani do wieżowca, gdzie schronili się ocalali. Po otrzymaniu antyzyny, środka mającego opóźnić proces zmian zachodzących w naszym ciele, dołączamy do ich ekipy. Od teraz czeka nas wykonywanie dla niej zadań, jak i również realizacja własnej misji, a nie jest to łatwe, kiedy trzeba zdążyć przez zmierzchem, bo nocą żywe trupy stają się o wiele bardziej niebezpieczne niż za dnia… Pierwsze, co w przypadku każdej gry, rzuca się w oczy, to grafika. Albo wypada na plus, albo na minus – w tym przypadku zdecydowanie prezentuje się ona pozytywnie. Otaczający nas świat wygląda realistycznie, wszystko dopracowane zostało w najdrobniejszych szczegółach i jest bardzo klimatyczne. Bywa brudno, dookoła nas znajduje się wiele zniszczonych budynków, ale jest też zwyczajnie – i sielankowo także bywa. Akcja dzieje się zarówno w dzień, jak i w nocy, oświetlanie także robi więc swoje (mamy tu w końcu do czynienia z horrorem), a same żywe, choć rozkładające się trupy oraz efekty gore prezentują się jak należy. Jest krwawo, jest brutalnie. Nawet kiedy ładują się kolejne etapy gry, ekran wygląda, jakby ociekał czarną krwią. Znakomicie wypadają też same animacje, szczególnie początek wzorowany na relację z telewizyjnych wiadomości. Oczywiście całość bardzo mocno przypomina scenerie z Dead Island, jednak twórcy dodali do tego więcej bliskowschodnich elementów i postarali o przełamanie wszystkiego kilkoma świeżymi nutami. A jak w to się gra? Po prostu znakomicie. Dying Light zaczyna się samouczkiem, ale rzadko kiedy zdarza się, by ten szkoleniowy etap, mający zaznajomić gracza z zasadami rozgrywki i sterowaniem, był tak udany. To nie kolejne proste i nic niewnoszące do całości skakanie bez celu, a pełnoprawna, choć jeszcze nie tak wymagająca misja. Dalej jest już tylko lepiej. Wrzuceni w dość rozległy, otwarty świat, przekonujemy się, że możemy eksplorować niemalże do woli. Niemalże, bo żeby dostać się w niektóre lokacje, musimy czasem się namęczyć (weźmy takie słupy energetyczne, na jeden możemy się wspiąć, na inny nie, więc będziemy musieli wskoczyć nań z innego), ale jednak każde miejsce jest dla nas osiągalne. Aż szkoda, że czasu na zwiedzenia nie ma tak dużo, ale za rozgrywka wydłuża się znacznie, jeśli chcemy mimo wszystko zagłębić się nieco w Harran. Dodatkowym plusem jest tutaj sterowanie bohaterem. Jako że mamy parkourowe wyszkolenie, skaczemy, gdzie chcemy, jak chcemy i bez większych trudności. Nasz bohater wspina się tam, gdzie nakierujemy go myszką (o ile oczywiście ma się czego złapać i owo „coś” nie znajduje się zbyt wysoko – prawa fizyki są bowiem nieubłagane). W locie też w pewnym stopniu da się nim kierować, a jego ewolucje ogląda się jak w dobrym Hollywoodzkim hicie. A takich rzeczy nie mieliśmy w Dead Island, gdzie nasze podskoki kończyły się na oderwaniu kończyn od ziemi i niczym poza tym. Z zombie też się całkiem nieźle walczy, choć jest też jeden zasadniczy minus – brak paska życia wroga, przez co nie wiadomo, czy wycofać się, kiedy broń nam się sypie, czy też może damy radę go pokonać, zanim stracimy oręż. Co do przedmiotów, którymi władamy, podobnie jak w Island, tak i tu, możemy je naprawić czy budować. Mamy też ciekawe nowości w postaci zmysłu pomagającego nam wykryć różne rzeczy w otoczeniu, a także wytrychy – kolejny element zbierackiej części Dying Lighta. Z tymi jest niestety problem, dość trudno opanować ich używanie, problematyczne jest też samo menu, w którym znalazło się zbyt dużo opcji, a co za tym idzie – nie tak łatwo się odnaleźć. Jako że gra wychodzi w ramach kolekcji Seria Day1, warto też wspomnieć o dodatkach, których oczywiście nie zabrakło. Mamy tu więc możliwość zagrania jako zombie (choć to akurat jest w standardzie), otrzymujemy także kilka strojów oraz chyba najlepszy bonus, The Bozak Horde – rozszerzenie w postaci rywalizacji z innymi na stadionie. Poza tym gracze otrzymują dodatkową broń i budynki pełne zombie, gdzie czeka na nich porcja ekstremalnych wyzwań. Tyle z DLC, jest jednak jeszcze dodatkowa płyta, a na niej poradnik, artbook i soundtrack (muzyka w Dying Light jest niepokojąca i znakomicie dobrana, jest więc czego posłuchać na spokojnie, kiedy nie trzeba uważać na zombie). Czy trzeba czegoś więcej? DL to znakomita gra w świetnej, w pełni polskiej wersji językowej, absolutne musisz-w-to-zagrać dla fanów Dead Island i doskonały produkt dla miłośników survival horrorów. Rewelacyjnie wykonany, wciągający i oferujący dużo różnorodnych zadań, tak głównych, jak pobocznych, solidną porcję zabawy w szukanie oraz zbieranie i całe mnóstwo adrenaliny, którą uwalnia rozgrywka. Polecam bardzo gorąco.

5.00

Na podstawie 1 ocen
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1