Opowieści z meekhańskiego pogranicza (Okładka twarda)

Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Opowieści z meekhańskiego pogranicza (Okładka twarda)

Oferta specjalna -21%
5.00 / 1 głosów
Kup na prezent
Topór i skała - oto skarby Północy. Wiedzą o tym nieustraszeni żołnierze Szóstej Kompanii, górskiego oddziału strzegącego północnych granic Imperium Meekhańskiego. A jeśli istnieją starcia nie do wygrania? Jedyne, na co może wtedy liczyć Górska Straż to honor górali. Miecz i żar - tylko tyle pozostało zamaskowanemu wojownikowi z pustynnego Południa. Kiedyś, zgodnie ze zwyczajem, zasłaniał twarz, by nikt nie wykradł mu duszy. Dziś nie ma już duszy, którą mógłby chronić. Czy z bogami można walczyć za pomocą mieczy? Tak, jeśli jesteś Issarem i nie masz nic do stracenia. "Opowieści z meekhańskiego pogranicza" to książka o Wojnach Bogów i wojnach ludzi. Poznaj plemiona, które trwają na pustyni od 3500 lat, Aspektowaną Moc, którą można okiełznać żywioły i ludzi, którym, gdy wszystko zawodzi, zostaje jeszcze miecz i topór w dłoni, a w sercu duma, honor i wytrwałość.
  • 11 maja 2015 WKP,

    TWARDE FANTASY W KLASYCZNYM STYLU

    Odnośnie Meekhańskiego Pogranicza słyszałem wiele różnych opinii. Polska „Gra o tron”, opozycja i odtrutka na to, co z gatunkiem fantasy zrobił „Wiedź... czytaj >
    Odnośnie Meekhańskiego Pogranicza słyszałem wiele różnych opinii. Polska „Gra o tron”, opozycja i odtrutka na to, co z gatunkiem fantasy zrobił „Wiedźmin”… Przymiotniki można by mnożyć i mnożyć, pozostaje jednak pytanie, co to wszystko oznacza w rzeczywistości. Odnieść się do wyżej wspomnianych dzieł nie mogę, jako że „Gry…” nie czytałem, a „Wiedźmin” zniechęcił mnie do siebie filmową adaptacją i koszmarnym komiksem, ale jedno powiedzieć mogę na pewno – Wegner stworzył jedną z ciekawszych rodzimych opowieści fantasy. Pierwszy tom cyklu, podzielony na dwie części – Północną i Południową – to zbiór ośmiu opowiadań, który zabiera czytelników w dwie zupełnie od siebie odległe – tak geograficznie jak i kulturowo – miejsce meekahńskiej krainy. Pierwsza połowa, rozgrywająca się pośród zimnych gór, opowiada o czterech przygodach Górskiej Straży. Nieprzystępne środowisko, twardzi ludzi, jeszcze twardsi miejscowi górale wyznający dość osobliwy kodeks. Wszystko to stanowi tło dla widowiskowych, soczystych w swym opisie walk, a także dziwnych zdarzeń, jakie stają się udziałem bohaterów. Wegner oferuje tutaj paletę kilku świetnych pomysłów (wyrywane z wierzchowców dusze, czy tajemnica pewnego jeziora), parę intrygujących postaci (wśród tych prym wiedzie hrabina) i solidną porcję wszystkiego tego, czego od gatunku można oczekiwać. Początkowo jeszcze mocno inspiruje się „Władcą Pierścieni” (sceny z magiem od razu kojarzą się z Gandalfem i Barlogiem), na szczęście potem meekhański świat w pełni zaludnia już tylko i wyłącznie wyobraźnia autora, mocno podbarwiona anglosaskimi klimatami. Kontrapunktem dla północy staje się część poświęconej dolnej stronie mapy, i to nie tylko dlatego, że mroźne szczyty zostają tu zastąpione przez skrajnie upalne pustynie, a nastrój rodem z wysp, iście bliskowschodnią mieszanką kultur. Góry zaludniali twardzi mężczyźni, pustynne równiny zaś obfitują w silne kobiece charaktery, które stanowią równowagę dla tego nadmiaru testosteronu. Oczywiście mężczyźni nadal się pojawiają i wcale nie zostają zepchnięci na margines, ale to przedstawicielki płci pięknej wyróżniają się spośród tłumu. Charakterystyczne są tutaj także kodeks honorowy i tradycje kulturowe mocno osadzone w ich arabskich odpowiednikach. Najbardziej w oczy rzuca się oczywiście zakrywanie twarzy, jednak pomniejszych odniesień także nie zabrakło. Jako zbiór opowiadań, „Meekhańskie pogranicze” trzyma wyjątkowo równy poziom. Zarówno pod względem samej fabuły, jak i stylu. Styl zaś jest klasyczny, typowy dla twardego fantasy (lepszego określenia na ten (pod?) gatunek nie znajduję), pozbawiony pastiszu, który stał się nie tyle atrakcją, co przekleństwem większości podobnych publikacji, a nade wszystko konsekwentny. Autor nie bawi się tutaj w quasi-archaizmy językowe, nie próbuje także odkrywać na nowo Ameryki. Serwuje natomiast solidną porcję dobrej fantastyki, bardzo mocno osadzonej w rzeczywistości, silną pod względem realizmu magicznego, skonstruowaną w przemyślany sposób i skutecznie podaną. Nic dziwnego, że Wegner zdobył za ten tom nagrodę dla najlepszej polskiej książki w plebiscycie „Fantastyka 2009”, oraz nagrodę im. Janusza A. Zajdla za opowiadanie „Wszyscy jesteśmy Meekhańczykami”. Dlatego też, jeżeli cenicie tego typu klimaty i dobra polską fantastykę, sięgnijcie śmiało po „Północ-południe” i dajcie się poprowadzić Wegnerowi do twardej, niegościnnej krainy, gdzie przygoda czeka na każdym kroku. Polecam, a wydawnictwu Powergraph składam serdeczne podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

5.00

Na podstawie 1 ocen
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1