Kraina Martwej Ziemi. Tom 1. Krew i stal (Okładka miękka)

Kraina Martwej Ziemi. Tom 1. Krew i stal

Kraina Martwej Ziemi. Tom 1. Krew i stal (Okładka miękka)

Oferta specjalna -25%
4.67 / 3 głosów

Kup na prezent

Gdy krew bohaterów zrosi Martwą Ziemię, stal będzie musiała dosięgnąć zdrajców.

Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie. Silny oddział pod dowództwem Dartora, starego, zaprawionego w bojach oficera, wkracza w suche stepy, by zmierzyć się z demonami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Prawdziwy cel misji zna tylko przysłany w ostatniej chwili przewodnik. Lecz nawet on – tajemniczy Arthorn – nie przypuszcza, jaki los przygotowali dla nich bogowie i jak krucha jest równowaga znanego im świata.

Krew i stal to mocny debiut Jacka Łukawskiego, w którym klimat wczesnego średniowiecza znakomicie miesza się ze słowiańskim kolorytem. 

 

Powieść Łukawskiego odwołuje się do szerokiej tradycji high fantasy, ale autor zgrabnie przepuścił ją przez filtry realizmu i zdrowego rozsądku. Niezła fantastyczna awantura w głównym nurcie przygodowego fantasy. - Michał Cetnarowski, Nowa Fantastyka

Jacek Łukawski serwuje pełną akcji wyprawę w nieznane, podczas której niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku. Trzyma w napięciu od pierwszej strony. - Tymoteusz Wronka, Katedra.nast.pl 

 

Jacek Łukawski (ur. 1980) - Urodził się w Kielcach, z zawodu jest grafikiem komputerowym. Gdy nie miał jeszcze obowiązków, a miał czas, machał mieczem i strzelał z dział czarnoprochowych. Hartował ciało i ducha w organizacji strzeleckiej, brał udział w zawodach sprawnościowych i ćwiczył karate. Próbował też jeździć konno. Zwiedzał Polskę autostopem i na motocyklu. Zaczytywał się w książkach historycznych i fantasy. Jest laureatem wojewódzkiego konkursu Talenty 2000. Po kilkunastu latach przerwy napisał cykl opowiadań, które pojawiły się drukiem w antologii Gawędy motocyklowe. Współtworzył kwartalnik motocyklowy „Swoimi Drogami”. Wraz z żoną mieszka w pobliżu chęcińskiego zamku. Krew i stal to jego debiutancka powieść, stanowiąca pierwszy tom serii Kraina Martwej Ziemi.

Klasyczna fantasy – droga, misja, tajemnica, magia plus słowiańska demonologia. Myślę, że o Łukawskim jeszcze nie raz usłyszymy

Jarosław Grzędowicz

  • 10 kwietnia 2016 AnnaDobley4415,

    Krew i stal to zawsze dobre połączenie.

    Wczorajszy dzień był jednym z najbardziej intensywnych dni ostatnimi czasy. Wiecie, ilu Jokerów można spotkać w Poznaniu? Przekonałam się, że całkiem ... czytaj >
    Wczorajszy dzień był jednym z najbardziej intensywnych dni ostatnimi czasy. Wiecie, ilu Jokerów można spotkać w Poznaniu? Przekonałam się, że całkiem sporo. Pyrkon w rozkwicie i aż mi smutno, że akurat musiałam być na uczelni i nie mogłam zajść zobaczyć kilku stoisk wydawniczych. Ach, chciałoby się uścisnąć rękę Ćwiekowi albo Łukawskiemu. A jeśli jesteśmy już przy fantastycznych klimatach i panu Łukawskim. Oj, nabroił pan, nabroił. Wydawnictwo SQN ma niesamowite szczęście i wyczucie do autorów. Dotychczas nie czytałam kiepskiej powieści spod tego znaku. Czy moja opinia nie zmieniła się po lekturze „Krwi i stali”? Przekonajmy się. Urodził się w Kielcach, z zawodu jest grafikiem komputerowym. Gdy nie miał jeszcze obowiązków, a miał czas, machał mieczem i strzelał z dział czarnoprochowych. Hartował ciało i ducha w organizacji strzeleckiej, brał udział w zawodach sprawnościowych i ćwiczył karate. Próbował też jeździć konno. Zwiedzał Polskę autostopem i na motocyklu. Zaczytywał się w książkach historycznych i fantasy. Jest laureatem wojewódzkiego konkursu Talenty 2000. Po kilkunastu latach przerwy napisał cykl opowiadań, które pojawiły się drukiem w antologii Gawędy motocyklowe. Współtworzył kwartalnik motocyklowy „Swoimi Drogami”. Wraz z żoną mieszka w pobliżu chęcińskiego zamku. Gdy krew bohaterów zrosi Martwą Ziemię, stal będzie musiała dosięgnąć zdrajców. Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie. Silny oddział pod dowództwem Dartora, starego, zaprawionego w bojach oficera, wkracza w suche stepy, by zmierzyć się z demonami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Prawdziwy cel misji zna tylko przysłany w ostatniej chwili przewodnik. Lecz nawet on – tajemniczy Arthorn – nie przypuszcza, jaki los przygotowali dla nich bogowie i jak krucha jest równowaga znanego im świata. Krew i stal to mocny debiut Jacka Łukawskiego, w którym klimat wczesnego średniowiecza znakomicie miesza się ze słowiańskim kolorytem. Autor już od pierwszych stron daje mocno do zrozumienia, że doskonale wie, na jakich zasadach działa fantasy i pełnymi garściami czerpie ze słowiańskiej kultury oraz historycznych nawiązań do klimatu średniowiecza. Czy może być coś piękniejszego? Połączenie tych dwóch rzeczy jest czymś, za czym tęsknię i wyczekuje na polskiej scenie książkowej. Myślę, że na jakiś czas mój apetyt został zaspokojony, ale to tylko do ukazania się kolejnego tomu, albowiem „Krew martwej ziemi” to dopiero początek. Pierwszym, co mnie ujęło, były pięknie rozbudowane opisy, które niesamowicie urealniają całą wykreowaną rzeczywistość. Za nią należą się wielkie brawa, bo stworzenie tak żywego uniwersum jest niełatwą sztuką. Z niecierpliwością będę wypatrywała nie tylko kolejnej części powieści, ale też [mam nadzieję] może jakiegoś zbioru legend i podań tej krainy? Kto wie, czym nas zaskoczy autor. Ja zgłaszam, że będę pierwsza w kolejce po taki zbiór – historia wciągnęła mnie do tego stopnia, że chciałabym poznać ten świat lepiej. Bohater powieści – Arthorn, bo to wokół niego kręci się większość wydarzeń – to chłop jak dąb i niewiele rzeczy w życiu jest w stanie go przerazić. Śmiało stawia czoło nie tylko wrogom, ale też stworzeniom nie z tego świata. Aż chciałoby się mieć takiego w swojej drużynie na wyprawę w dziki świat. Jeśli szukacie lekkiego i niewymagającego fantasy, lepiej idźcie dalej. „Krew i stal” to high fantasy pełną gębą, która wciąga na wiele godzin. Czasami czytałam po kilka razy niektóre fragmenty, chcąc z nich wycisnąć jak najwięcej. Im dalej w las, tym więcej zagadek mamy do rozwiązania i kiedy przy końcu już miałam nadzieję na wyjaśnienie kilku wątków – bum! Panie Jacku Łukawski – nie cierpię pana za zakończenie. Mam nadzieję, że szybko napisze pan kolejny tom. Dla moich nerwów, które zniszczył pan i zszargał kilkoma ostatnimi stronami. Czekam! Zapamiętajcie tego autora, bo to już dzisiaj gorące nazwisko na liście polskiego fantasy. Czytając nie mogłam się nadziwić, że to debiutant, tak lekkie ma pióro. Gdzie on się podziewał tyle czasu i dlaczego nie poznaliśmy go wcześniej? Polecam fanom Tolkiena, Pratchetta i Sapkowskiego. U mnie „Krew i stal. Kraina martwej ziemi” wylądowała na półce z najciekawszymi powieściami, jakie czytałam.
    23 lutego 2016 HeniaPietrzak,

    SUPER

    Przełamywanie zbrojnego oporu, wyłamywanie palisady, ratowanie rannych przyjaciół, uciekanie przed liczniejszym wrogiem. Kraina pełna wyrządzonej krzy... czytaj >
    Przełamywanie zbrojnego oporu, wyłamywanie palisady, ratowanie rannych przyjaciół, uciekanie przed liczniejszym wrogiem. Kraina pełna wyrządzonej krzywdy, gdzie każda jednostka zmaga się z okrutnym losem i walczy o przetrwanie.
    22 lutego 2016 WKP,

    KRWIĄ I MIECZEM

    W ostatnim czasie polskie Fantasy ma się bardzo dobrze. Różne odmiany tego gatunku wychodzą spod ręki najróżniejszych autorów. Od humorystycznego ujęc... czytaj >
    W ostatnim czasie polskie Fantasy ma się bardzo dobrze. Różne odmiany tego gatunku wychodzą spod ręki najróżniejszych autorów. Od humorystycznego ujęcia tematu, przez klasyczne Heroic Fantasy po głęboko osadzone w historycznych realiach. Najnowsza propozycja od wydawnictwa SQN, powieść debiutanta, wpasowuje się gdzieś w środek tej rozpiętości, zabierając nas do twardego świata męskiej fantastyki. W świecie, w którym jeden krok za daleko oznacza śmierć, rozpoczyna się wyprawa zainicjowana przez lorda Aurissa, której celem jest odnalezienie pewnych tajemniczych, acz cennych przedmiotów. A właściwie przedmiotów bardzo niebezpiecznych, gdyby wpadły w niepowołane ręce. Mieli odzyskać je z klasztoru u podnóża Smoczych Gór i sprowadzić z powrotem do królestwa, jednak kiedy minęło dość czasu by wrócili albo chociaż dali jakiś znak, okazało się, że zaginął po nich wszelki słuch. Pomimo, iż opóźnienie może wynikać z błahych nawet przyczyn, sytuacja jest na tyle delikatna, a cała wyprawa tak tajna, że z wyjaśnieniem wszystkiego wyrusza zaprawiony w bojach Dartor. Wraz ze swoim oddziałem wkracza na stepy, nieświadomy co takiego czeka na niego i jego ludzi i jakie mogą być konsekwencje ich czynów… „Krew i stal” to całkiem udany debiut polskiego autora, który choć z wykształcenia jest na zupełnie innym biegunie zainteresowań niż sugeruje to tematyka jego książki – bo informatykiem – to już jego prywatne zamiłowania do miecza i dział doskonale wpasowują się w te realia. Z umysłu człowieka łączącego obie te rzeczy zrodziła się fantastyka, ale fantastyka przyziemna i realistyczna. Pierwszy tom „Krainy Martwej Ziemi” to nie satyra, a solidna dawka twardej Fantasy, gdzie na bohaterów czekają potyczki, przelana krew i – oczywiście – porcja magii. Jest też intryga z przewodzącą jej tajemnicą, ale nade wszystko jest także własny pomysł na autorski świat. Czymże bowiem byłby autor parający się tym popularnym gatunkiem, bez oryginalnej krainy rządzącej się własnymi prawami. W przypadku „Krwi i stali” takim charakterystycznym akcentem staje się Martwa Ziemia. Terytorium o ruchomej w pewnym stopniu granicy, której przekroczenie choćby w najmniejszym stopniu oznacza śmierć. Stylistycznie powieść wpasowuje się w klasyczne ujęcie tematu. Lekko archaiczna, swojska w klimacie Średniowiecza, posiadająca konieczne dla gatunku elementy, jak choćby inicjujący wszystko quest, przyozdobiona porcją ilustracji i tolkienowskich nawiązań… Coś w sam raz dla fanów gatunku.

4.67

Na podstawie 3 ocen
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1