Blackstar (Płyta winylowa)

Blackstar

Blackstar (Płyta winylowa)

David Bowie

David Bowie

5.00 / 1 głosów

Chcesz kupić ten produkt, bo:

  • złożysz hołd Davidowi, słuchając jego ostatniej płyty na winylu
  • to połączenie jazzu, elektroniki i krautrocka
  • single promujące album to "Lazarus" i "Blackstar"

Kup na prezent
  • W trakcie swojej 50-letniej kariery David Bowie zawsze zaskakiwał, zniewalał, rozanielał. Rok 2016 i płyta ★(czyt. blackstar) nie jest w tej kwestii wyjątkiem. Zaledwie 7 utworów, ale prawie 45 minut nowej muzyki od "kameleona rock'n'rolla" to jedna z najbardziej zaskakujących i oryginalnych płyt w jego dyskografii. Jak twierdzi jej producent i stały współpracownik Bowiego Toni Visconti - głównym celem podczas jej nagrywanie było 'unikanie rock'n'rolla', dlatego znaleźć tu można elementy jazzu, elektroniki i krautrocka, gatunku rozpropagowanego przed niemieckie zespoły z lat 70-tych, czyli Can czy Kraftwerk. A wszystko spowite nawiedzonym, niepodobnym do nikogo innego wokalem David Bowie.

    Płytę promują tytułowy ★ - epicka, 10-minutowa ballada, której fragment towarzyszy czołówce nowego serialu 'The Last Panthers', 'Sue (Or In A Season Of Crime)' i ''Tis A Pity She Was A Whore' oryginalnie wydane przy okazji kompilacji Nothing Has Changed z 2014 roku a także 'Lazarus' - utwór z musicalu o tym samym tytule nawiązującym do twórczości Bowiego.

    Album ukazuje się na płycie CD oraz na specjalnym, limitowanym krążku winylowym.
  • Strona 1

    1. ★
    2. 'Tis A Pity She Was A Whore
    3. Lazarus

    Strona 2
    1. Sue (Or In A Season Of Crime)
    2. Girl Loves Me
    3. Dollar Days
    4. I Can't Give Everything Away

  • 13 stycznia 2016 MarylaP,

    Jak zawsze zaskakujący

    Słuchając Davida od lat, zawsze czekałam na jego nową płytę. Pierwsza piosenka jaką usłyszałam to było "Let's dance" i wtedy coś "zaiskrzyło". Sięgnę... czytaj >
    Słuchając Davida od lat, zawsze czekałam na jego nową płytę. Pierwsza piosenka jaką usłyszałam to było "Let's dance" i wtedy coś "zaiskrzyło". Sięgnęłam po starsze utwory, byłam zauroczona , normalnie Bowiemania, lata mijały, styl śpiewania się zmieniał i mimo, że nie zawsze przekonywał mnie do swoich płyt od razu - z wiekiem człowiek bardziej krytycznie podchodzi do swoich Ulubieńców- to po kilkukrotnych przesłuchaniach i tak mnie oczarowywał. Po ukazaniu się tej płyty, radość, że znowu mogę Go słuchać w nowej odsłonie, a potem cios z samego rana...już Go nie ma...ale potem....zostało przecież tyle muzyki do słuchania, filmy, teledyski....jest na zawsze. Polecam

5.00

Na podstawie 1 ocen
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1