Yakuza Kiwami 2

czyli smok z poprzedniej generacji wraca w chwale!



Yakuza Kiwami 2


Premiera gry „Yakuza Kiwami 2” zbliża się wielkimi krokami, a gracze z Zachodu dzięki wydanym niedawno grom „Yakuza 0” i „Yakuza Kiwami” coraz częściej zadają pytania o charakterystykę serii, więc nastał idealny moment, by przy okazji promocji kolejnego remake’u od firmy SEGA przybliżyć Wam, czym właściwie jest owa seria.

Cykl „Yakuza” (w Japonii „Ryu ga Gotoku”, co tłumaczy się jako „Jak smok”) to dość niecodzienne twory. Z jednej strony to trzecioosobowe gry akcji, w których własnymi pięściami (lub czasami bronią białą) pierzemy zastępy wrogich gangsterów na kwaśne jabłko, by chwilę później zająć się jedną w wielu wciągających czynności pobocznych, jak choćby gra w baseball w „Yakuza 0”, w której gracz może z łatwością zatracić się nawet na kilka godzin z rzędu. Oprócz tego są wśród nich takie smaczki jak karaoke, golf, kręgle, łowienie ryb i spędzanie czasu w oficjalnym salonie gier SEGA, w którym zaimplementowane są pełne wersje niektórych automatowych tytułów z końca lat 80. i początku 90. (tak, w „Space Harrier” z 1985 roku także można przepaść na kilka godzin). Jest też kilka czynności, o których wspominać nie będziemy, bo są przeznaczone tylko dla dorosłych (nie, w tych nie spędzaliśmy kilku godzin) i jasno sugerują, do jakiej grupy odbiorców uderzają twórcy. A tak serio, to przecież cykl o japońskim rodowodzie i trudno, by nie miał w sobie czegoś, przez co gra zdaje się wskazywać na gracza, krzycząc: „Ha! Zboczuch!”. Jednak wbrew pozorom nagości w nich nie uświadczycie. Nie żebyśmy sprawdzali. Kolega nam mówił.

Z drugiej strony, poza całą masą aktywności pobocznych, gry z serii „Yakuza” są absolutnymi dziełami sztuki od strony fabularnej. Trudno o serię, która w świecie wypełnionym tyloma pobocznymi „głupotkami” i żartami potrafiłaby opowiedzieć intrygującą, dojrzałą i prezentującą moralne wartości historię. Narracyjnie każda część jest zbudowana niczym sezon dobrego serialu. Znajdziecie tu doskonale napisane i zagrane postacie (japoński dubbing robi niesamowite wrażenie i buduje klimat), szokujące zwroty akcji i masę wątków pobocznych, które początkowo wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego, by pod koniec gry zazębić się w doskonałą całość. Ważny jest fakt, że choć „Yakuza” opowiada o gangsterach, czyli ostatnich ludziach, których posądzalibyśmy o uczciwość, słowność czy honor, to kolejne gry udowadniają, jak bardzo się mylimy. „Yakuza” to nie tylko seria o praniu członków konkurencyjnych gangów po mordach – to opowieści o odpowiedzialności, honorze, trudnych wyborach, zaufaniu i przyjaźni. Na dodatek całość podana jest tak, że graczowi trudno jest się znudzić, bo kiedy nie dostaje kolejnej walki lub moralizatorskiego zadania głównego, co chwila wpadał będzie na kolejne przezabawne questy poboczne ze swoimi własnym morałami. To zawsze mieszanka powagi i szaleństwa, dzięki temu „Yakuza” odróżnia się od całej masy podobnie osadzonych gier, które startowały w erze PlayStation 2. No dobra, ale czym właściwie jest „Yakuza Kiwami 2”?

„Yakuza Kiwami 2” - development


„Yakuza Kiwami 2” to w prostej linii remake gry „Yakuza 2”, która ukazała się w 2006 roku na konsoli PlayStation 2 i podobno ma śmigać na silniku Dragon Engine, czyli tym samym, na którym oparta została najnowsza część serii „Yakuza 6: The Song of Life”. Pierwsze trailery pokazują, że gra będzie wyglądała naprawdę zacnie i jest na co czekać, choć my z doświadczenia polecamy zagranie w „Yakuza Kiwami” zanim zabierzecie się za część drugą. Niby znajomość poprzednich części nie jest konieczna, ale może was ominąć kilka ciekawych smaczków. Poza tym, „Yakuza Kiwami” to naprawdę solidny tytuł.

O czym jest „Yakuza Kiwami 2”?


Po raz kolejny przyjdzie nam włożyć biały garnitur należący do pozbawionego poczucia stylu Kazumy Kiryu i odwiedzimy Kamurocho, czyli dzielnicę Tokio wzorowaną na Kabukicho (tokijską dzielnicę czerwonych latarni). Oprócz Kamurocho trafimy także do Osaki i wymyślonego okręgu Sotenbori. Co będziemy tam robić? Cóż, nie jest tajemnicą, że akcja gry „Yakuza Kiwami 2” rogrywa się niedługo po zakończeniu części pierwszej. Niegdyś wiodący klan Tojo jest na skraju ruiny i na najlepszej drodze, by rozpocząć wojnę z rodziną Omi z Osaki. Zdesperowani włodarze klanu Tojo, nie mając wyboru, muszą zgłosić się do jedynego człowieka, który może pomóc. Człowiekiem tym jest nikt inny, tylko ich były lider, Kazuma Kiryu. Ten przyjmuje zadanie i teraz, by ochronić swoich przyjaciół, będzie musiał wybrać się do prefektury Osaka i znaleźć pokojowe rozwiązanie konfliktu, nim wielka wojna gangów pochłonie całą Japonię.



Jednak Kazuma nie może ot tak pozostawić swojej pozycji w klanie Tojo i właśniez tego powodu kontaktuje się ze swoim dawnym kompanem Daigo z rodziny Dojima. Niestety, młody mężczyzna niekoniecznie chce przyjąć na swoje barki odpowiedzialność związaną z prowadzeniem mafijnej rodziny. To będzie kolejny problem, który Kiryu będzie musiał rozwikłać.

Pamiętacie, jak mówiliśmy, że nie musicie kupować poprzednich części, żeby cieszyć się fabułą „Yakuza Kiwami 2”? To dlatego, że w swoim najnowszym tworze SEGA zaimplementowała tryb, dzięki któremu będziecie mogli z grubsza poznać wydarzenia z poprzednich gier. Jednym z nich jest „The Truth of Goro Majima”, z którego dowiemy się, co robił nasz ulubiony wariat po opuszczeniu klanu Tojo i jak zbudował firmę Majima Construction. Pojawi się tam również masa postaci znanych z poprzednich części, między innymi Makoto Makimura, którą fani powinni kojarzyć z gry „Yakuza 0”.

„Yakuza Kiwami 2” – gameplay”?


W tym temacie „Yakuza Kiwami 2” nie różni się tak bardzo od swojej poprzedniczki. Ponownie dostajemy względnie otwarty świat wypełnionymi różnymi grami i czynnościami pobocznymi. Bohatera obserwujemy z perspektywy trzeciej osoby, a całość skupia się na wykonywaniu kolejnych zadań, co często sprowadza się do spuszczenia komuś łomotu. Będziemy zarabiać masę kasy, za którą będziemy kupować nowe ciosy, combosy i umiejętności. Trzeba przyznać, że mechanika walki jest dość imponująca. Będziemy posługiwali się trzema stylami, które zmieniają się za naciśnięciem jednego przycisku i pozwalają wykręcać brutalne i niesamowicie satysfakcjonujące combosy. Szybko się tym nie znudzicie, bo jest tu co odkrywać.

Graficznie gra również może się podobać. SEGA nie poszła co prawda w fotorealizm, ale w porównaniu z taką „Yakuzą 0”, progres jest znaczący. Jest to ten rodzaj grafiki, który widać na przerywnikach filmowych starszych gier z serii „Final Fantasy”, coś pomiędzy realizmem i anime. W każdym razie robi bardzo pozytywne wrażenie, choć ma się nieodparte wrażenie, że grafika nie jest aż tak dobra jak w „Yakuza 6: The Song of Life”. Niemniej gry z tej serii kupowało się raczej dla fabuły i ciekawych rozwiązań narracyjnych niż dla ich strony technicznej, która, choć stale jest aktualizowana, to dalej wypluwa z siebie archaiczne rozwiązania sprzed dziesięciu lat. Nie ma w tym nic złego i nie wpływa to szczególnie negatywne na sam feeling gry, szczególnie dla fanów serii, którzy z nostalgią mogą spoglądać wstecz, rozmyślając o tym, jak to kiedyś robiło się gry.

Data premiery


„Yakuza Kiwami 2” ma pojawić się na półkach 28 sierpnia 2018 roku, więc na szczęście długo czekać nie musimy. To akurat wystarczająco czasu, by nadrobić część pierwszą, a potem „Yakuzę 0”, bo SEGA już zapowiedziała tworzenie zremasterowanych wersji części trzeciej, czwartej i piątej. Jeżeli wszystko się uda, to do połowy roku 2019 będziemy mogli ograć cały cykl na jednej konsoli. Ehh… tyle gier i tak mało czasu.

Yakuza Kiwami 2