The Last of Us 2

czyli o tym, gdzie kończy się rozrywka, a zaczyna sztuka



The Last of Us 2


Od zarania dziejów, a dokładniej od momentu, kiedy gry zaczęły pokazywać złożone historie i przestały przypominać zbiór różnokolorowych brył, w świecie elektronicznej rozrywki pojawiało się pewne pytanie, na które nikt nie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć. Czy gry mogą być sztuką? To jedno pytanie przez lata dzieliło i nadal dzieli wiele osób. Pierwszym problemem jest arbitralność terminu „sztuka”, gdyż przez wieki definicja sztuki ulegała znaczącej zmianie. Jednak w dobie postmodernizmu, kiedy nazywanie filmu dziełem sztuki i stawianie go obok rzeźby Donatella (nie chodzi o Żółwia Ninja) nie jest niczym nadzwyczajnym, czemu gry miałyby wstydzić się swojego rozrywkowego rodowodu?

Pojawia się tutaj także kolejny problem. Cały czas wyczekujemy filmowej adaptacji gry wideo i trzymamy się tego jak rzep psiego ogona. Jako gracze pragniemy dzielić się naszymi doświadczeniami, udowadniając, że gry to nie tylko, jak sądzą niektórzy, niska rozrywka dla ćwierć-mózgów, którzy siedzą w piwnicy swojej mamy i wzdychają jak głupi do kilku pikseli. My dobrze wiemy, że tak nie jest, w końcu doświadczyliśmy tych wspaniałych historii i chcielibyśmy, by inni postąpili tak samo. Jednak czy przełożenie gry na język filmu (nawet jeżeli wyjdzie z tego dzieło) w jakikolwiek sposób ukonstytuuje gry jako dzieło sztuki w oczach „nie-graczy”? Nawet więcej, czy w ogóle potrzebujemy filmowej adaptacji gry, jeżeli dziś same gry potrafią opowiedzieć historię nie gorzej niż niejeden film?

Oczywiście, nie mamy nic przeciwko temu, aby takowe widowiska się pojawiały, ale sądzimy też, że jako gracze powinniśmy przestać uważać, że gry są pod jakimkolwiek względem gorsze od każdego innego medium, które dziś bez problemu wrzucamy do worka z napisem „sztuka”. Zwłaszcza że odbiorców naszego ukochanego medium z każdym rokiem przybywa. Badania pokazują, że na świecie jest już ponad miliard osób, które same siebie klasyfikują jako graczy. Nie jesteśmy jakąś małą subkulturą, bo stanowimy niemal 1/5 świata.

Chyba jednym z najlepszych przykładów tego, że nie jesteśmy odbiorcami śmieciowej kultury, są twory studia Naughty Dog. To ekipa, która dostarcza tytuły ekskluzywne na PlayStation od samego początku, czyli końca lat 90. To ojcowie i matki takich marek jak „Crash Bandicoot”, „Jak & Daxter”, „Uncharted” czy wreszcie genialne „The Last of Us”. Ci ludzie przynajmniej od ery PS2 udowadniają, że gry mogą pokazywać dojrzałe historie, ludzkie tragedie i prawdziwe emocje. Oczywiście takich developerów i tytułów jest dużo więcej, trzeba tylko umieć odpowiednio je dobierać. Kto nie próbował analizować „Silent Hill 2” całymi godzinami z podręcznikiem „Psychoanaliza dla nieogarów”? Kto nie porównywał „Spec Ops: The Line” z „Jądrem ciemności” Josepha Conrada? I wreszcie, kto nie płakał jak bóbr po pierwszych 20 minutach „The Last od Us”, ten niech pierwszy rzuci kamień!

Zapytacie, skąd ten górnolotny monolog? Otóż wielkimi krokami zbliża się „The Last of Us 2”, a podczas poszukiwania inspiracji do wstępu okazało się, że pierwszym, co kojarzy nam się z tytułem „The Last of Us”, jest fraza „dzieło sztuki”. Jednak nie zebraliśmy się tu po to, by rozprawiać o semantyce. Artykuł ten ma być zbiorem wszystkiego, czego jak dotąd dowiedzieliśmy się o najmłodszym dziecku studia Naughty Dog. Zaczynamy?

O czym będzie „The Last of Us 2”?


Pierwsze „The Last of Us” było historią stricte o miłości i strachu przed stratą tego, co kochamy. Było tym i mordowaniem hord morderczych grzybowych zombie. Swoją drogą developerom z Naughty Dog jako jedynym udało się dobrze osadzić apokalipsę zombie tak, by uczynić ją wiarygodną. Za to należy się szacunek! Akcja części pierwszej skupiała się na relacji na linii przyszywany ojciec – przyszywana córka, między Joelem i Ellie. Te dwie postacie swoim bagażem i doświadczeniami różniły się od siebie diametralnie, nic więc dziwnego, że gracze zakochali się w mieszance uczuć, jaką pokazywali na ekranie. Nie zaskakuje również, że kiedy w 2016 roku developerzy ze studia Naughty Dog zaprezentowali pierwszy trailer, fanów opanowała niepohamowana radość. Krótki zwiastun miał nam tylko dać znać, że „The Last of Us 2” powstaje, ale będziemy musieli na nie jeszcze trochę poczekać. Ten krótki teaser szybko jednak zaczął żyć swoim życiem i uruchomił całą lawinę spekulacji odnośnie do fabuły nadchodzącego sequelu.



Wiemy, że „The Last of Us 2” będzie działo się na kilka lat po zakończeniu części pierwszej. Ellie ma teraz 19 lat, a Joel… No właśnie postać Joela jest jedną wielką niewiadomą, która zrodziła całą masę spekulacji. W „The Last of Us” był on postacią wiodącą, którą sterowaliśmy przez większą część gry, jednak podczas całej kampanii promocyjnej usłyszeliśmy i zobaczyliśmy go tylko raz, właśnie przy okazji pierwszego trailera. Cały ciężar został więc przeniesiony na Ellie i można domyślić się, że tym razem to ona będzie stanowiła trzon rozgrywki i cała fabuła będzie kręciła się właśnie wokół niej, a przynajmniej to sugeruje fragment gameplayu pokazany na tegorocznych targach E3 w Los Angeles (co jednak może się zmienić według jednej z wypowiedzi developerów).

Co w takim razie dzieje się z Joelem? Fani stworzyli całą gamę teorii, które próbują wyjaśnić jego absencję w materiałach promocyjnych, bowiem poza pierwszym zwiastunem usłyszeliśmy o nim tylko raz. Jedna z tychże teorii mówi, że w momencie, w którym rozgrywa się pierwszy trailer, Joel jest już martwy. Przyznamy szczerze, że choć uwielbiamy tego podstarzałego brodacza, to teoria ta wydaje się być całkiem logiczna. Dlaczego? Głównym motywem „The Last of Us 2” ma podobno być nienawiść, na to przynajmniej wskazują słowa Ellie brzmiące „pozabijam ich wszystkich”. Czyżby część wątku fabularnego miała więc skupiać się na poszukiwaniu przez Ellie zemsty? Wiemy, że Joel na pewno pojawi się w „The Last of Us 2”, bo cały czas głos podkłada mu niezastąpiony Troy Baker, jednak nie wiadomo w jakiej formie. Czy będzie on tylko halucynacją Ellie, a może będziemy mieli okazję jeszcze nim posterować? Nie wiadomo!

Kolejna teoria głosi, że być może w czasie wydarzeń rozgrywających się w „The Last of Us 2” Ellie jest w ciąży. Teoria opiera się na okładce komiksu, który był jedną ze znajdziek w poprzedniej grze studia Naughty Dog, czyli „Uncharted 4”. Wspomniana okładka łączy się jeszcze z inną teorią, która wykluczałaby tę pierwszą, ale o tym za chwilę.

„The Last of Us 2” – nowi bohaterowie i przewidywany setting


Jeżeli widzieliście drugi wypuszczony trailer, to wiecie, że przyniósł on zdecydowanie więcej pytań niż odpowiedzi i stał się pożywką dla ludzi twierdzących, że przez gry komputerowe zamieniają dzieci w żądne krwi bestie. To oczywiście bzdury, ale trzeba przyznać, że zwiastun był cokolwiek brutalny. Zobaczyliśmy w nim przerwaną egzekucję na postaci, której imię nie zostało jeszcze ujawnione (czyżby miał to być jakiś plot twist?), a którą gra Laura Bailey, znana między innymi z roli Nadine Ross z „Uncharted 4: A Theif’s End” i „Uncharted: The Lost Legacy”. Jej postać została uratowana przed powieszeniem na gałęzi przez grupkę dzieciaków, by następnie mogła krwawo wyrżnąć swoich niedoszłych oprawców i wspólnie z dzieciakami uciec do lasu. Tu pojawia się druga teoria. Są tacy, co twierdzą, że postać grana przez Bailey będzie tak naprawdę matką Ellie, a „The Last of Us 2” będzie się rozgrywał na dwóch różnych płaszczyznach. Z jednej strony poznamy dalsze losy Ellie, a z drugiej, dowiemy się, kim była jej matka i co się z nią stało. Teoria ta ponownie łączy się z tajemniczą okładką z „Uncharted 4”, a tajemniczą, zamaskowaną kobietą w ciąży miałaby być właśnie matka Ellie. Zaznaczamy, że to tylko teorie i zapewne niczego w tym temacie nie dowiemy się aż do czasu, kiedy „The Last of Us 2” trafi na sklepowe półki, ale czasem dobrze pogdybać. W ten sposób budujemy hype. ;) Ten sam trailer zdradził nam sporo na temat settingu! Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że tym razem trafimy do Seattle. Skąd takie informacje? Otóż znawcy lokalnej architektury (między innymi parkingów) rozpoznali na trailerach sporo miejsc, które są charakterystyczne dla tego konkretnego miasta. Brzmi dobrze, z każdym krokiem zmierzamy coraz bardziej na zachód. Przynajmniej tak można sądzić, zważywszy na to, że w pierwszym „The Last of Us” Joel i Ellie zaczynają swoją podróż w Bostonie w stanie Massachusetts, a kończą ją mieście Jackson w stanie Wyoming. Czy i tym razem zwiedzimy taki kawał USA? Zobaczymy!

„The Last of Us 2” – gameplay


Jak na razie o samej rozgrywce wiemy stosunkowo niewiele. Na konferencji Sony na tegorocznym E3 dostaliśmy co prawda coś na kształt gameplayowego trailera, ale pojawiło się wiele głosów twierdzących, że wyglądał on zbyt płynnie i filmowo, by można go zakwalifikować jako pełnoprawną rozgrywkę. Jednak czy można coś z niego wydedukować? Owszem! Wydaje się, że rdzeń rozgrywki pozostanie niezmieniony w stosunku do części pierwszej. Dalej będziemy strzelać z łuku, rzucać w przeciwników lub otoczenie przedmiotami, walczyć w zwarciu i robić wszystko to, co robiliśmy w pierwszej odsłonie „Ostatnich z nas”. Jeżeli dobrze rozumiemy słowa ludzi z Naughty Dog, to większość mechanik zostanie nie tyle zmienionych, co raczej znacznie poszerzonych. Co się zmieni? W trailerze Ellie chowa się pod samochodem – czy może to oznaczać, że w „The Last of Us 2” większy nacisk zostanie położony na elementy skradankowe? W pierwszej części elementów stealth było dość sporo, ale momentami wydawało się, że można było w tym temacie dać graczom kilka dodatkowych mechanik. Potwierdzono, że powróci słynna mechanika nasłuchiwania, która niczym tryb detektywa w „Batman: Arkham Asylum” pozwala widzieć przez ściany. W ogóle cały system walki ma mocno odzwierciedlać to, kim stała się Ellie na przestrzeni lat. Zdaje się to potwierdzać wspomniany wcześniej gameplay. Ellie wydaje się zdecydowanie bardziej wściekła i zdeterminowana, a dziewczynka, którą niegdyś znaliśmy, zmieniła się w prawdziwego terminatora.

Data premiery i multiplayer


Niestety, nie wiemy, kiedy dokładnie zagramy w „The Last of Us 2”, pewne jest tylko to, że gra ma ukazać się w 2019 roku. Co ekipie Naughty Dog zajmuje aż tyle czasu? Nie wiemy dokładnie, ale w grze ma ponownie zagościć tryb multiplayer i być lepszy niż kiedykolwiek, więc można założyć, że zanim ogłoszą dokładną premierę, chcą mieć pewność, że wszystko będzie działało jak należy, a serwery nie padną już w dniu premiery. Tylko o co my się właściwie martwimy? To w końcu Naughty Dog! Ludzie, którzy dali nam serie takie jak „Crash Bandicoot”, „Jak & Dexter” i „Uncharted”. Kto jak kto, ale oni naprawdę zasłużyli, żeby cierpliwie poczekać na ich nowe dzieło. Może w tym czasie warto przypomnieć sobie pierwszą przygodę Joela i Ellie lub wspólnie z Nathanem Drakiem zniszczyć jakieś prastare miasto?