Shenmue 3

czyli ile można czekać, zanim zanudzisz się na śmierć?



Shenmue 3


Nie od dziś wiadomo, że gry autorstwa firmy Sega, czyli „Shenmue” i „Shenmue 2”, były kolosalnymi kamieniami milowymi w historii elektronicznej rozrywki. Nie tylko zainspirowały modne dziś otwarte światy i były pionierami w stosowaniu mechaniki QTE (Quick-Time-Event), ale przede wszystkim były jednymi z pierwszych, które nadały grom prawdziwie filmowy feeling. Nic więc dziwnego, że dwie pierwsze części „Shenmue” doczekały się wiernego, a czasem wręcz obsesyjnie oddanego fandomu. Owi fani od wielu lat upominali się o grę, która mogłaby stanowić zakończenie podróży Ryo Hazukiego, który przemierza Japonię i Chiny w poszukiwaniu mordercy swojego ojca. I nic w tym dziwnego, bowiem zakończenie „Shenmue 2” wcale nie zamyka głównego wątku fabularnego. Jednak w tym wypadku nie chodziło o zostawienie sobie furtki, która pozwoli łatwo dorobić, jeżeli wydany właśnie tytuł okaże się komercyjnym sukcesem. Reżyser Yu Suzuki przyznał w jednym z wywiadów, że pisał fabułę „Shenmue” tak, by przyjęła kształt chińskich filmów, których motywem przewodnim jest zemsta. Niestety, zanim w ogóle Sega mogła zastanowić się, co zrobić z następną częścią, spotkało ją coś nieoczekiwanego. Mianowicie, Sega okazała się wielkim przegranym tak zwanych wojen konsolowych. W efekcie firma musiała całkowicie wycofać się z produkowania hardware’u i skupić na wydawaniu swoich gier na platformy konkurencji. Stąd decyzja, żeby „Shenmue 2” ukazało się nie tylko na platformie Dreamcast, ale także najświeższym produkcie firmy Microsoft, którą był w tym czasie Xbox.

Sega i „Shenmue”, czyli gigant na glinianych nogach


Sega stanęła niemal na skraju bankructwa, a fakt, że gry z serii „Shenmue” były piekielnie drogie w produkcji, zdecydowanie nie pomagał. Nic więc dziwnego, że włodarze firmy postanowili odłożyć plany na „Shenmue 3” na później. Od tego czasu słuch o serii zaginął i pamiętał o nie tylko wspomniany wyżej fandom, który co jakiś czasu upominał się o następną część albo chociaż remaster dwóch poprzednich części. Włodarze Segi pozostawali jednak głusi na krzyki fanów „Shenmue” i nic w tym dziwnego, tworzenie następnej części mogło bowiem okazać się ryzykownym posunięciem. Dlatego też firma podjęła się tworzenia gier gameplayowo niemal identycznych o zupełnie innej tematyce. Mowa oczywiście o serii „Yakuza”. W tym czasie świat elektronicznej rozrywki zdążył zapomnieć o Ryo Hazukim. Sega przypomniała o jej istnieniu dopiero w 2015 roku na E3 (14 lat po premierze „Shenmue 2”). Czego się dowiedzieliśmy? Sega planuje stworzyć „Shenmue 3”, ale nie posiada budżetu. Dlatego też ogłosili zbiórkę na platformie Kickstarter i w krótkim czasie udało im się zebrać 6,3 miliona dolarów, choć oryginalne założenie wynosiło 2 miliony. Rekord ten czyni „Shenmue 3” najchętniej wspieranym finansowo projektem wszech czasów. Yu Suzuki ogłosił, że gra powinna ukazać się w grudniu 2017 roku. Niestety, developerzy nie wyrobili się z początkowymi założeniami i gra została przełożona na drugą połowę roku 2018. Cóż, dziś mamy rok 2018, a obecnie premiera ustawiona jest na rok 2019. Rodzi to oczywiście pewne wątpliwości, choć przedstawiciele Segi twierdzą, że wszystko jest w najlepszym porządku, a developerzy potrzebują jedynie więcej czasu, by dopracować grę, która już dziś prezentuje się absolutnie wspaniale. Mamy nadzieję, że to prawda. Jednak pozytywnie nastraja fakt, że obecnie Sega osiągnęła największą popularność od lat i przypomina, że dalej zna się na swojej robocie. Skąd wzięła się owa popularność? Otóż Sega zdecydowała się przyłożyć do rozpromowania gry „Yakuza 0”, która dość długo trwała w developerskim piekiełku. Gra została bardzo pozytywnie przyjęta, mimo tego, że wyglądała raczej jak produkt z ery PlayStation 3. Robotę robił jednak doskonały gameplay, który przypomniał wszystkim, jak dobre mogą być trójwymiarowe brawlery z mocnym scenariuszem i masą zadań pobocznych.



„Yakuza” i „Shenmue”, czyli, jak gigant powstał z kolan


Japończycy poszli za ciosem i postanowili przypomnieć graczom całą historię legendarnej serii tokijskiego gangstera Kazumy Kiryu, znanego jako „Smok z klanu Dojima”. Niedawno ukazała się najnowsza część, czyli „Yakuza 6: The Song of Life”, a Sega regularnie wydaje wszystkie poprzednie części w postaci remake’ów zwanych „Yakuza Kiwami”. Tytuły te śmigają na silniku graficznym wspomnianej wyżej szóstej odsłony cyklu i wyglądają prześlicznie. Developerzy współpracujący z Segą nie mają więc czasu na nudę. Prace idą pełną parą, a na horyzoncie pokazuje się re-release pierwszych dwóch części gier o przygodach młodego Ryo, czyli „Shenmue 1 & 2”. Kompilacja ta nie będzie stworzoną od podstaw grą na nowym silniku, jak w serii „Yakuza”, ale wersjami znanymi z poprzednich konsol, którym jedynie podbito rozdzielczość do HD tak, by tytuły wyświetlały się na szerokich telewizorach, które w tamtych czasach nie były aż tak popularne. Czy warto ją kupić? Naszym zdaniem tak, bo to kawał ważnej historii gier komputerowych, a mimo lat na karku historia wcale się nie zestarzała. „Shenmue 1 & 2” ukaże się na półkach sklepowych 21 sierpnia tego roku, ale przypominamy, że na CDP.pl preorder możecie złożyć już dziś! ;)

No dobra, ale przejdźmy do tego, co wiemy o „Shenmue 3”, choć trzeba przyznać, że mimo wielokrotnego przekładania daty premiery, dalej nie wiemy zbyt dużo.

„Shenmue 3”, czyli kontrowersja, której wszyscy po cichu pragniemy


Pamiętacie, jak wcześniej pisaliśmy, że przy okazji ogłoszenia prac nad „Shenmue 3” Sega ogłosiła też kampanię crowdfundingową na platformie Kickstarter, która ma wspierać grę? Otóż takie zachowanie spotkało się z niemałym backlashem ze strony całego środowiska. Kampanię mające wspierać gry nie są niczym nowym, ale przeważnie mówimy tu o grach typu Indie, które są tworzone niewielkim nakładem finansowym i zwykle developerami są małe niezależne studia lub wręcz kilku zapaleńców marzących o wejściu do wielkiego biznesu tworzenia gier. Jednak w przypadku „Shenmue 3” jest jednak inaczej. Sega to w końcu hegemon, który, co by nie mówić, ale tworzy tytuły określane mianem AAA. Teraz pomyślcie z jakim oporem i nienawiścią spotkałyby się takie firmy jak Electronic Arts czy też Ubisoft, gdyby odwaliły podobny numer. Oczywiście można się spierać, które z tych firm zarabiają więcej, ale oczywistym jest chyba, że Sega to nie jakieś mała firemka nieposiadająca żadnych funduszy. Wystarczy przypomnieć sobie, że pierwsze „Shenmue” swego czasu było najdroższą grą w historii, której koszty produkcji wyniosły bagatela 70 milionów dolarów.

Kolejną sprawą jest fakt, że nie wiemy w jakim stopniu firmy takie jak Sony wspierają finansowo projekt, choć pewne jest, że podobne wsparcie istnieje. Oliwy do ognia dolała wypowiedź, reżysera „Shenmue 3” Yu Suzukiego, który zaraz po przekroczeniu założonego progu stwierdził, że potrzebują 10 milionów, żeby „gra miała prawdziwie otwarty świat”. W końcu za mniej niż 10 milionów nie zrobisz gry AAA.

O czym będzie „Shenmue 3”?


Zdaje się, że założenie o rozbiciu historii na cztery części wzięło w łeb dawno temu, gdyż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że „Shenmue 3” będzie ostatnią odsłoną cyklu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, w końcu powrót do serii po tylu latach to zawsze ryzykowna inwestycja.

Trzecia odsłona serii będzie działa się niedługo po zakończeniu „Shenmue 2”. Ryo przebił się przez przedmieścia Yokosuki i z Japonii zawędrował aż do Chin. W poszukiwaniu zabójcy swojego ojca wybrał się w góry Guilin, jednak zamiast swojego nemezis spotkał dziewczynę o imieniu Ling Shenhua, którą wcześniej widywał w swoich snach. Czy mogły to być wizje? Czy Ryo w końcu dopadnie Lan Di i pomści śmierć ojca? Oby!

Tym razem nasza przygoda rozpocznie się w niewielkiej mieścinie Bailu. Będzie to typowy hub z niewielkim otwartym światem, zadaniami pobocznymi i typowymi dla serii czynnościami, które sztucznie, aczkolwiek przyjemnie wydłużą nam czas spędzony w grze. Nie wiemy na razie, w jaką stronę skręci fabuła „Shenmue 3”, ale możemy spodziewać się czegoś więcej niż tylko banalnej historyjki o zemście. W końcu z tego słynie Sega. Z tego i gier o niebieskim jeżu, który biega z prędkością dźwięku, zbierając masę złotych pierścieni (tęsknimy za tobą, Sonic!).

„Shenmue 3” – gameplay i grafika


Bądźmy szczerzy, nikt poza samymi developerami nie wie, jak będzie wyglądała sama rozgrywka. Zakładamy jednak, że nie będzie ona aż tak bardzo odstawała od oryginału. Na pewno będzie jednak stanowiła jego naturalną ewolucję. Spodziewamy się tutaj silnych wpływów mechanik, które przez lata nabywała seria „Yakuza”, a przynajmniej wydaje nam się to najbardziej logicznym rozwiązaniem. Będziemy mogli dzwonić do naszych przyjaciół w Japonii i budować relację z nowymi postaciami. Współczynnik ten ma mieć wpływ na samą rozgrywkę, choć na razie nie wiadomo, jak miałby on wyglądać.

Trzeba przyznać jednak, że materiały promocyjne wprowadzają w zachwyt. Dlaczego? „Shenmue 3” wygląda przepięknie. Jeżeli byliście dzieciakami wychowanymi w erze pierwszego i drugiego PlayStation, to doskonale pamiętacie różnicę między cutscenkami a faktycznym gameplayem w japońskich grach. „Shenmue 3” wygląda jak połączenie anime z piękną grafiką stylizowaną na cutscenki właśnie z tamtego okresu. Nie zrozumcie nas źle, grafika jest dużo ładniejsza niż tamte prerenderowane filmy, ale posiada bardzo specyficzną stylistykę. W skrócie, nie idzie w maksymalne oddanie realizmu kolorów lub proporcji bohaterów. To zupełnie nowa jakość i coś, czemu warto się bliżej przyjrzeć.

„Shenmue 3” – data premiery i nasze pobożne życzenia


Sega ma ostatnio pełne ręce roboty nie tylko z przygodami Ryo, ale także przygotowywaniem kolejnych odsłon „Yakuzy Kiwami”, nic więc dziwnego w tym, że premiera jest cały czas przesuwana, obecnie plan wydawniczy przewiduje rok 2019, jednak bez żadnych szczegółów. Miejmy tylko nadzieję, że to już ostatnie takie opóźnienie. A czego życzylibyśmy sobie, gdybyśmy mogli zaimplementować coś w „Shenmue 3”? Cóż, seria „Shenmue” ma już prawie 20 lat. Oznacza to, że dla wielu osób, które kupią trzecią odsłonę, będzie to pierwszy kontakt z serią. Problem w tym, że tego typu gry są napędzane przede wszystkim fabułą, a „Shenmue 3” jest nierozerwalnie związana z dwoma poprzednimi częściami. Niby Sega wydaje starsze tytuły w postaci kolekcji „Shenmue 1 & 2”, ale dobrze byłoby, gdyby developerzy zaimplementowali w grze dziennik, który z grubsza przybliżyłby młodszym graczom fabułę poprzedniczek. W ten sposób nie będą czuli, że cokolwiek tracą, sięgając od razu po część trzecią, a jeżeli gra chwyci, to z całą pewnością gracze sięgną też po starsze tytuły.

Liczymy też, że fabuła powali nas na kolana, ale akurat o ten aspekt martwimy się najmniej, gdyż Sega jest znana z zapewniania w swoich tytułach narracji najwyższej jakości. Niestety, żeby się o tym przekonać, będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Jednak nie ma tego złego. W końcu za chwilę wychodzi „Shenmue 1 & 2”, a to daje chwilę na nadrobienie zaległości przed wyjściem „Shenmue 3”. Pamiętajcie, że jakby co, to w sprawie preorderów zapraszamy na CDP.pl!