Red Dead Redemption 2

„Tam, gdzie jest broń i kasa… tam nigdy nie będzie wolności”. Premiera „Red Dead Redemption” tuż, tuż!



Red Dead Redemption 2


„Red Dead Redemption 2” to tytuł, którego fani domagają się od lat. Trzeba przyznać, że studio Rockstar Games ma bardzo wymagający fanbase, ale nic dziwnego, skoro każda ich kolejna gra jest lepsza od poprzedniej. Kiedy nie chcemy kolejnego „Grand Theft Auto” osadzonego w stylizowanym na Miami mieście Vice City, to z kolei oczekujemy wersji „RDR” na nowe konsole i upragnioną przez wielu wersję na PC. Jednak wbrew naszym prośbom, groźbom i roszczeniom studio zdaje się pozostawać nieugięte i zamiast sprzedawać nam odgrzewane kotlety, dalej podąża za własnymi planami. I wiecie co? To chyba dobrze, bo oznacza to tyle, że włodarze studia dalej mają kolejne pomysły i nie muszą sięgać po rozwiązania, które kosztem inwencji twórczej przyniosą im łatwą kasę. Prośby fanów na pewno w końcu się spełnią, ale nie ma co naciskać. Tymczasem przejdźmy, do zbliżającej się wielkimi krokami premiery „Red Dead Redemption 2”.

Historia Dzikiego Zachodu w świecie elektronicznej rozrywki


„Red Dead Redemption” było jedną z tych gier, których nikt się za bardzo nie spodziewa, a które później przechodzą do legendy i dają o sobie znać przez kolejne lata, a w umysłach wielu walczą o miano najlepszych gier, jakie widział świat. Przede wszystkim dlatego, że była jedną z pierwszych tego typu gier osadzonych w klimatach westernów. Większość ludzi zapomina jednak, że gra o przygodach Johna Marstona wcale nie jest pierwszym tego typu tytułem w dorobku studia Rockstar Games, bowiem jeszcze w erze PlayStation 2 ukazała się gra o wymownie brzmiącym tytule „Red Dead Revolver”, która skupiała się jednak na zupełnie innych aspektach. Choć można więc powiedzieć, że obie gry należą do tej samej serii, to nie są one w żaden sposób połączone linią fabularną. „Read Dead Redemption” zdaje się więc być swego rodzaju rebootem. Znacznie ulepszonym i zmienionym w stosunku do pierwowzoru, ale jednak rebootem (warto zwrócić uwagę na podobieństwo Johna Marstona i Reda Harlowa). Patrząc na miłość, jaką fani darzą Marstona i niegościnny świat południowych stanów, trudno dziwić się, że gracze od lat nie mogą doczekać się upragnionego sequela. I doczekali się go dokładnie 20 października 2016 roku, bo właśnie tego dnia ukazał się pierwszy trailer, ukazujący zupełnie nowych bohaterów i pięknie wykreowany świat.

Co wiemy o „Red Dead Redemption 2”?


Fabuła

Po pierwsze, wraz z najnowszym trailerem potwierdzona została teoria ukuta przez graczy jeszcze w 2016 roku, głosząca, że „RDR 2” to nie sequel, a prequel. Kiedy dłużej o tym pomyślimy, to w sumie nic w tym dziwnego. Wystarczy przypomnieć sobie, jak wszyscy w pierwszym „Red Dead Redemption” mówili, że „Zachód, jaki znają przestaje, istnieć”, nie ma już miejsca dla „wyjętych spod prawa”, a budowa kolei zmieni wszystko. Fabuła prequelu ma dziać się 12 lat przed wydarzeniami z jedynki i skupiać się na przygodach słynnego gangu Van der Linde, który to gracze powinni kojarzyć z poprzedniej części.

Wszystko zaczyna się w roku 1899, gdy ludzie zaczynają dostrzegać, że Dziki Zachód staje się coraz łagodniejszy, a postęp technologiczny i urbanizacja kolejnych terenów prowadzą do zmian, którym prosty kowboj nie jest w stanie się przeciwstawić. Federalni prowadzą coraz szerzej zakrojone akcje przeciw bandytom, a zawód romantycznie przedstawianych samozwańczych rewolwerowców przechodzi do lamusa. I tu zaczyna się cała historia! Kiedy akcja obrobienia miasteczka Blackwater bierze w łeb, Arthur Morgan i gang Van der Linde zostają zmuszeni do ucieczki. W ślad za nimi ruszają federalni i ich gończe psy w postaci łowców nagród. Członkowie gangu nie mają już odwrotu. Zapędzeni w kozi róg, niczym wygłodniałe kojoty będą musieli kraść, zabijać i walczyć o przeżycie. Sytuacja wydaje się beznadziejna, ale pamiętajcie, najgroźniejszy kojot to taki, który nie ma już nic do stracenia!



Główny bohater „Red Dead Redemption 2”


Kiedy developerzy z Rockstar wreszcie potwierdzili, że „Red Dead Redemption 2” będzie prequelem, wielu fanów oszalało z radości, mając nadzieję, że do roli głównego protagonisty wróci John Marston. Cóż, tak się jednak nie stało. Z tego, co wiadomo głównym bohaterem nowej odsłony „RDR” będzie pokazywany w trailerach Arthur Morgan, czyli prawa ręka Dutcha Van der Linde (antagonista „Red Dead Redemption”). Na chwilę obecną nie wiemy o nim zbyt wiele, jednak najwyraźniej nie jest on człowiekiem szczególnie przyjaznym. Zdaje się, że gangu Van der Linde to głównie on zajmuje się wyłudzaniem haraczy i nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Można przypuszczać, że dostaniemy tu już znany z innych tworów popkultury motyw człowieka, który z jednej strony pragnie porzucić życie przestępcy, a z drugiej boi się opuścić gang, który przez lata był jego jedyną rodziną. Co z tego wyjdzie? To się dopiero okaże, ale scenarzyści studia Rockstar Games są znani z doskonałego wykorzystywania znanych z filmów motywów, które większość ludzi uznałaby za zwyczajnie oklepane. Ci developerzy od lat udowadniają, że nie liczy się sam motyw, a to, jak dobrze zostanie osadzony w całej historii. Jednak jeżeli należycie do tych, którzy tęsknią za niepodrabialnym akcentem i pełną blizn facjatą Johna Marstona, to również będziecie zadowoleni. Najnowsze trailery pokazują, że protagonista pierwszego „Red Dead Redemption” również będzie obecny w historii i zdaje się być jedną z ważniejszych postaci w gangu Dutcha. Raczej nie przyjdzie nam się w niego wcielić (choć kto wie, może gracze będą mogli zmieniać się między bohaterami, podobnie jak w „GTA 5”), ale mamy nadzieję, że często będziemy widywać go w fabule. Zwiastuny sugerują też, że być może w końcu dostaniemy odpowiedź na trapiące nas pytanie: skąd wzięły się te dwie charakterystyczne blizny biegnące na wskroś przez twarz bohatera?

Gameplay


O samej rozgrywce wiadomo jeszcze nie wiele, zwłaszcza że jak dotychczas jedynie dziennikarze mieli okazję zobaczyć „Red Dead Redemption 2” jako faktyczną grę, a nie film. Można jednak zakładać, że będzie ona podobna do tego, co widzieliśmy w „Grand Theft Auto 5”. Tak jak w przypadku poprzednika, nie wiadomo, czy „Red Dead Redemption 2” pojawi się na komputerach PC. Jak na razie Rockstar ogłosił tylko dystrybucję na konsolach PS4 i Xbox One. Oczywiście, tak jak poprzednio, „RDR” będzie grą typu open-world. Podobno ma to być jeden z największych światów wykreowanych przez tego developera, jednak nic nie jest pewne. Jakiś czas temu do internetu wyciekła grafika, która miałaby prezentować wielkość świata w „Red Dead Redemption 2”, jednak nie ma pewności, że mapa jest prawdziwa. Grafika ukazuje kawałek obszaru Wielkich Równin. Miałoby to sens, zważywszy na zapowiedzi developerów, twierdzących, że tym razem w grze będzie zdecydowanie więcej wody. Czyżby wspomniana wcześniej mapa była przeciekiem kontrolowanym? Dowiemy się w swoim czasie.

„Red Dead Redemption 2” – Multiplayer i data premiery


Tryb multiplayer nie tylko pojawi się w „RDR 2”, ale ma także być jego integralną częścią. Według wstępnych doniesień, ma on być mocno wzorowany na „GTA: Online”. Oznaczałoby to, że tryb będzie rozwijany nawet grubo po premierze tytułu. Miejmy tylko nadzieję, że tak jak przy premierze „GTA 5”, multiplayer nie zaliczy obsuwy. W każdym razie plotki brzmią obiecująco i miejmy nadzieję, że razem z kumplami będziemy mogli nie tylko obrobić bank, ale także napaść na pociąg.

Wstępnie premiera „Red Dead Redemption 2” została zapowiedziana na 26 października 2018 roku, ale trzeba pamiętać, że developerzy przekładali ją już dwukrotnie. Preordery już ruszyły, a nam, graczom, nie pozostaje nic innego, jak tylko poczekać, zanim po raz kolejny włożymy kowbojski kapelusz i z coltem w dłoni ruszymy konno przez Dziki Zachód.

Red Dead Redemption 2