Just Cause 4

czyli sandbox, o którym mówią, że ma fabułę, ale nikt jej nigdy nie widział



Just Cause 4


Plotki o tworzeniu „Just Cause 4” pałętały się po sieci od dawien dawna. Co chwila z firmy wypływały jakieś informacje, które w tamtym czasie miały pozostać tajemnicą. Dość wspomnieć o blamażu popełnionym przez sieć amerykańskich marketów Walmart. Jeżeli w miarę uważnie śledzicie growe newsy, to zapewne słyszeliście o masowym przecieku tytułów gier, które nie zostały zapowiedziane, a o których istnieniu mieliśmy dowiedzieć się na tegorocznych targach E3. Nie zaskakuje fakt, że producenci w pierwszej kolejności dostarczają informacje o nadchodzących grach do dużych sklepów, aby ci wcześniej mogli przygotować karty produktów, by te były gotowe na preordery i premierę. Cóż, pech chciał, że jakiś geniusz postanowił udostępnić karty produktu na stronie nadchodzących premier. Do grona tych pechowych należały między innymi „Just Cause 4”, „Rage 2” czy „Gears of War 5”. Tak oto najmłodsze dziecko Avalanche Studios stało się bohaterem jednej z najgłośniejszych afer branży gier ostatnich kilku lat, zanim jeszcze zdążyło się narodzić. Nie ma jednak co mówić o skandalach, przejdźmy więc do omawiania gier.

Trzeba przyznać, że seria „Just Cause” autorstwa Avalanche Studios to oryginalne, ale i przedziwne twory. Z jednej strony tytuły te mają pełną otoczkę fabularną, która ponoć mimo swojej „prostoty” nie jest wcale taka zła. Dlatego też możecie się zastanawiać skąd ten nie do końca pochlebny nagłówek. Otóż nie mamy żadnego problemu z fabułą „Just Cause”, ale tak się złożyło, że przy każdej kolejnej części automatycznie ją ignorowaliśmy i przechodziliśmy do mięska, a kampanii „Just Cause 2” i „Just Cause 3” nigdy nie udało nam się nawet ukończyć. Wszyscy wiedzą bowiem, że znakiem rozpoznawalnym „Just Cause” nie jest fabuła, tylko narzędzia pozwalające siać nieuzasadnioną destrukcję, bo jak wiadomo, nie ma nic lepszego od przypięcia swojego przeciwnika linką do rozpędzonego samochodu bądź wznoszącego się odrzutowca.

Każda część „Just Cause” opowiada o przygodach tajnego agenta Rico Rodrigueza, który samodzielnie obala dyktatury w zmyślonych krajach Trzeciego Świata i robi to zaskakująco skutecznie. W sumie nic dziwnego, nawet najtwardszy watażka wymięknie, kiedy dowie się, że po jego terytorium zasuwa agent, który dla zabawy niszczy wszystko, co napotka, i przytwierdza silniczki odrzutowe do krowich zadów, urządzając sobie wołowe wyścigi. Spójrzmy więc prawdzie w oczy, nie kupicie tej gry dla kampanii fabularnej. Kupicie ją tylko po to, by strącić z nieba samolot odrzutową krową. Tak, wiemy, to brzmi absolutnie genialnie.

Słów kilka o grafice


Developerzy twierdzą, że „Just Cause 4” to jeden z najambitniejszych tytułów, nad jakim przyszło im pracować, i widać to między innymi w liście zapowiedzianych zmian. Trzeba przyznać, że „Just Cause 4” robi piorunujące wrażenie swoją oprawą graficzną. Developerzy z Avalanche Studios poszli po rozum do głowy i w końcu postanowili dać sobie spokój z usprawnianiem starego i wysłużonego autorskiego silnika Avalanche Engine, zastępując go silnikiem Apex, który był wykorzystywany między innymi przy okazji tworzenia gry „Mad Max” z roku 2015. Decyzja wydaje się być właściwą, bo choć trailery nie powinny być uważane za wyznacznik tego, jak tytuł będzie wyglądał w dniu pewmiery, to „JC4” wygląda ślicznie.



O czym będzie „Just Cause 4”?


Jak pisaliśmy wcześniej, zawarta w grze fabuła to co najwyżej pretekst dla prawdziwego celu tej cudowniej gry, którym jest sprawdzenie, na ile sposobów można zabić człowieka przy użyciu linki przyciągającej, ale chyba warto powiedzieć, dlaczego ponownie będziemy powiernikami chaosu. Zacznijmy od tego, że o samej fabule wiadomo niewiele. Znowu przyjdzie nam wcielić się w postać Rico i tym razem odwiedzimy zmyślony kraj Solis, znajdujący się gdzieś w Ameryce Południowej. Akcja gry będzie osadzona po wydarzeniach z „Just Cause 3”, a protagonista ponownie zmierzy się z paramilitarną grupą o nazwie Black Hand, zarządzaną przez tajemniczą kobietę o imieniu Gabriela. Wiemy tylko tyle, ale sądzimy, że informacje o fabule są zupełnie nieistotne, by cieszyć się tym, co w „Just Cause” jest najpiękniejsze, czyli najbardziej kreatywną rozwałką, jaką oferuje świat elektronicznej rozrywki.

„Just Cause 4” – gameplayowe nowinki


Powiedzmy sobie wprost: „Just Cause” zawsze był przegięty, ale teraz będzie przegięty bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Oczywiście wszystkie ulubione zabawki Rico powracają i w dalszym ciągu będą służyły radosnej destrukcji świata, ku (nie)uciesze jego mieszkańców. Ale nie ma co się martwić, oni też z całą pewnością pięknie wpiszą się w kreowaną przez nas mozaikę zniszczenia. Spadochron, linka i wingsuit sprawią, że podczas najnowszej przygody Rico będziemy bawili się tak dobrze jak zawsze. Jednak to nie wszystko, bo tym razem developerzy postanowili pójść o krok dalej.

Po pierwsze, nasza ukochana linka dostanie kilka ulepszeń. Tym razem będziemy mogli spinać ze sobą większą liczbę obiektów (niczym Spider-Man), a pojawiające się w poprzednich tytułach silniczki odrzutowe będą dodane jako modyfikacja. Jednak największą zmianą, jeżeli chodzi o linkę, będzie zdolność dostosowywania jej cech do swoich potrzeb. Nie wiemy na razie, jak owe ulepszania miałyby wyglądać, ale zapowiada się niezła jatka. Lubimy to!

„Just Cause 4” zainspirował się „Metal Gear Solid V: The Phantom Pain”! Jak? Otóż w najnowszej grze studia Avalanche pojawi się mechanika podobna do Fulton Recovery System znany między innymi z „MGSV”. Do niemal wszystkiego (i wszystkich), co znajdziemy w zasięgu wzroku, będziemy mogli przyczepić balon, który wyniesie przyczepiony przedmiot pod samo niebo. Na razie niestety nie wiemy wiele więcej, ale nie możemy się doczekać, by zobaczyć tę mechanikę w akcji!

Najpopularniejszą z zapowiadanych zmian wydaje się jednak być system dynamicznej pogody. Od teraz w „Just Cause 4” doświadczymy między innymi burz, zamieci i tornad. To element, do którego przyczepili się sceptycy, twierdząc że „Just Cause 4” wygląda tak samo jak „Just Cause 3”, tylko teraz będą tam tornada. Oznacza to, że prawdopodobnie systemy odpowiedzialne za niszczenie otoczenia będą musiały od teraz uwzględniać warunki pogodowe. Czy więc tornado będzie mogło zniszczyć miasto i porwać w powietrze kilka samochodów? Oby!

Data premiery i garstka dodatkowych informacji


Premiera „Just Cause 4” została wstępnie zapowiedziana 4 grudnia 2018 roku. Można więc rzec, że offical release czai się za rogiem, a mimo to o samym „Just Cause 4” dalej wiemy stosunkowo niewiele. Kto wie, może czegoś więcej dowiemy się na sierpniowym Gamescomie? Oby!