Ghost of Tsushima PS4



Ghost of Tsushima


Jeżeli chodzi o tytuły zapowiedziane na tegorocznym E3 na konferencji prasowej firmy Sony, to trzeba przyznać, że w kategorii gier na wyłączność Japończycy absolutnie zamietli konkurencją podłogę. Na PlayStation zmierzają między innymi takie tytuły jak „Death Stranding”, „Spider-Man”, „Days Gone”, „The Last of Us II” czy też dość tajemnicze „Ghost of Tsushima”. I to właśnie temu ostatniemu tytułowi przyjdzie nam się dziś przyjrzeć. Trzeba przyznać, że jak na tytuł, który jeszcze nie ma ogłoszonej daty premiery i pewnie ukaże się najwcześniej w drugiej połowie 2019 roku, to o „Ghost of Tsushma” mówi się naprawdę sporo. Tegoroczne E3 przyniosło nam nie tylko nowy trailer, ale także fragment gamplayu, i trzeba przyznać, że najnowsze dziecko studia Sucker Punch zapowiada się co najmniej zacnie.

Sucker Punch Productions to developer, który zdecydowanie wie, jak robić dobre tytuły. Studio istnieje od roku 1997, a od roku 2000 jest developerem first party dla firmy Sony i jednocześnie studiem, które dołożyło swoją cegiełkę do zbudowania potęgi, jaką jest dziś marka PlayStation. Skąd to wiemy? Wystarczy spojrzeć na produkowane przez nich tytuły, żeby wiedzieć, że znają się na rzeczy. To właśnie Sucker Punch jest bowiem odpowiedzialne za takie fantastyczne serie jak „Sly Cooper” i „Infamous”. Główni bohaterowie tych serii, czyli szop Sly i MacGarth, już dawno weszli w poczet takich legend konsoli PlayStation, do których należą między innymi smok Spyro, Crash Bandicoot, Solid Snake czy Nathan Drake. Ich portfolio mówi więc samo za siebie i chyba możemy pozostać spokojni o przebieg developmentu ich najnowszego dzieła.

Tym razem ekipa z Sucker Punch Productions nie zajęła się tworzeniem kolejnych przygód sympatycznego antropomorficznego szopa-złodzieja ani też kuriera potrafiącego strzelać z rąk błyskawicami. Tym razem developerzy poszli bowiem w stronę najbardziej realistycznego świata, jaki przyszło im dotąd stworzyć. Jak w skrócie opisać, czym jest „Ghost of Tsushima”? Cóż gdyby Quentin Tarantino, Akira Kurosawa i seria „Dark Souls” mogły mieć dziecko, to z tej wybuchowej mieszanki urodziłoby się właśnie „Ghost of Tsushima”. To honor, trud, znój, krew i flaki jednocześnie, a wszystko to w co najmniej romantycznie przedstawionym tle reprezentującym feudalną Japonię. Jednak zamiast szukać epitetów opisujących najnowszy tytuł Sucker Punch, przyjrzyjmy się lepiej, co tak naprawdę wiadomo o nadchodzącym „Ghost of Tsushima”.

„Fabuła, setting oraz historyczna poprawność w „Ghost of Tsushima”


Jak już wcześniej wspominaliśmy, setting jest zbudowany na kanwie feudalnej Japonii, a dokładnie na bazie prawdziwej inwazji Mongołów na Kraj Kwitnącej Wiśni, która miała miejsce w roku 1274. „Ghost of Tsushima” jest więc czymś na kształt historii alternatywnej. Wszystko zaczyna się, gdy Mongołowie najeżdżają na tytułową wyspę Tsushima, a naszym zadaniem, jako jednego z ostatnich żyjących samurajów, będzie zwalczenie wrogich hord panoszących się po świecie przedstawionym.

Głównym bohaterem „Ghost of Tsushima” jest Jin Sakai, czyli ostatnia nadzieja ludu zamieszkującego wyspę Tsushima. To nie tylko samuraj, to jednoosobowa armia! To człowiek, który nie cofnie się przed niczym, by ochronić swoją ojczyzną przed mongolską nawałą. Jednak, mimo swoich nieprzeciętnych zdolności bojowych, Jin nie wygra z Mongołami samemu, będzie musiał zebrać zaufanych towarzyszy. Jedną z nich jest Masako – sprawna łuczniczka, której umiejętności mogliśmy obserwować między innymi w gameplayu udostępnionym na tegorocznych targach E3.

Według wywiadu, którego jeden z reżyserów „Ghost of Tsushima”, Chris Zimmerman, udzielił serwisowi GameSpot, developerzy z Sucker Punch bardzo dokładnie przestudiowali historię wyspy Tsushima. Jednak Zimmerman przyznał się też, że gra nie będzie kurczowo trzymała się historycznego pierwowzoru. Jak sam twierdzi, część historycznych prawd zostanie umyślnie przeinaczona. Developerzy współpracują blisko z konsultantami, którzy pomagają im zgłębić japońską kulturę i historię, co aktywnie wspiera między innymi japoński oddział Sony. Jednak obraz nie może w stu procentach pokrywać się i obrazem trzynastowiecznej Japonii. Dlaczego? Choćby dlatego, że w dzisiejszych czasach w świadomości graczy istnieje już pewien obraz tego, jak powinien wyglądać samuraj. Nie spodziewajcie się więc rzeczywistych pancerzy noszonych przez samurajów w XIII wieku.

„Ghost of Tsushima” – grafika


Tak, dobrze wiemy, że to, co widać na dotychczasowo trailerach i gamaplayu może się drastycznie zmienić. Miejmy nadzieję, że tak nie będzie, ale wiadomo, jak to bywa w branży gier. Często, jak to się mówi, „gry brzydną tuż przed premierą”, ale w grafice nie chodzi tylko o 4k i 60 fps. To przede wszystkim wspaniałe modele i sądzimy, że jeżeli chodzi o ten aspekt, to gracze nie będą mieli na co narzekać. Widać, że Sucker Punch zatrudnia naprawdę dobrych grafików, którzy znają się na swojej robocie. Nam, graczom, pozostaje tylko nadzieja, że „Ghost of Tsushima” w dniu premiery będzie wyglądał tak dobrze, jak na zaprezentowanym na E3 gameplayu.



Warto wspomnieć, że „Ghost of Tsushima” będzie grą typu open-world. Developerzy twierdzą, że decyzja o zaimplementowaniu otwartego świata wynikła z bardzo prostego przeświadczenia i pragnienia oddania decyzji o tym, gdzie pójść w ręce graczy. Tsushima to w końcu spora wyspa wypełniona nie tylko przeciwnikami, ale przede wszystkim unikalnymi i niepowtarzanymi lokacjami, na co wskazują między innymi udostępnione przez developerów screeny.

„„Ghost of Tsushima” – gameplay


Jako że nasz główny bohater Jin Sakai jest ostatnim samurajem, prawdopodobnie będziemy musieli porzucić tradycyjną, samurajską drogę Bushido, na rzecz drogi ducha. Co to oznacza? Z tego co rozumiemy, oznacza to, że nie będziemy się angażować tylko w honorowe pojedynki jeden na jednego, bo aby przetrwać, niejednokrotnie będziemy musieli posunąć się do skrytobójstwa. Nie zmienia to jednak faktu, że w „Ghost of Tsushima” spotka nas cała masa walki na miecze. Co do tego nikt nie ma wątpliwości. Wydaje się, że sama walka może mocno nawiązywać do tytułów z podgatunku Souls-like. Pojedynki będą wymagały cierpliwości, a Jin, zamiast bezsensownego machania mieczem jak cepem, będzie musiał wyczekiwać właściwej chwili na kontratak. Miecz katana jest bowiem narzędziem precyzyjnym, a nie tylko kawałkiem metalu do tłuczenia się nawzajem po łbach. To przedłużenie ręki samuraja, niemal część ciała… i takie tam. W każdym razie zapowiada się ciekawie. I pamiętajcie, że kontratak to podstawa!

W „Ghost of Tsushima” pojawią się także segmenty skradankowe! Zaimplementowanie do gry elementów rozgrywki typu stealth przywodzi na myśl zapomnianą już niestety serię „Tenchu”, która popularność zyskała jeszcze w erze pierwszego i drugiego PlayStation. Były to skradanki z elementami walki, w których gracz wcielał się w wojownika ninja, a jego celem było wyeliminowanie jakiegoś celu. Na dodatek w „Ghost of Tsushima” ma się rzekomo pojawić mechanika haka na linie! Czy to oznacza, że będziemy mieli okazję poskakać niczym w „Uncharted 4”? Pewności nie ma, ale rozgrywka zapowiada się naprawdę zacnie. Mamy nadzieję, że na zbliżającym się Gamescomie dowiemy się czegoś więcej.

„Data premiery i podsumowanie „Ghost of Tsushima”


Jak wspominaliśmy na samym początku, ani dokładna, a ni nawet przybliżona data premiery nie została jeszcze zapowiedziana. Poważnie mówi się o tym, że „Ghost of Tsushima” ukaże się najwcześniej w drugiej połowie 2019 roku. Jednak jak na razie nie są to potwierdzone informacje i równie dobrze gra może trafić w nasze ręce dopiero w roku 2020.

Czy tylko my mamy wrażenie, że wszystkie najważniejsze tytuły Sony zostają popchnięte na rok 2020, by potencjalne PlayStation 5 miało najsilniejszą bibliotekę gier ekskluzywnych na premierę najnowszej konsoli? Cóż, to tylko nasze domysły, gdyż o ile krążą plotki, że developerzy first party (jednym z nich jest właśnie Sucker Punch Productions) otrzymali już dev-kity, to sama konsola nie została nawet zapowiedziana. My możemy co najwyżej czekać i mieć nadzieję, że dostaniemy zacny tytuł o samurajach.