Fallout 76

czyli najzieleńszy krajobraz poatomowy, jaki widział świat!


Fallout 76


Co tu dużo gadać? Bethesda Game Studios wzięło nas wszystkich z zaskoczenia, bo chyba nikt przed feralną transmisją na platformie Twitch nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji. Pusta transmisja z jarzącym się w tle telewizorem i hashtagiem #PleaseStandBy ciągnęła się godzinami, byśmy w końcu mogli zobaczyć raptem dwuminutowy teaser, który w końcu uciął wszelkie spekulacje. Następnym autorskim tytułem, który wyjdzie spod ręki Bethesda Softworks, będzie „Fallout 76”. I tyle…

Na bardziej konkretne informacje przyszło nam czekać aż do odbywających się w czerwcu targów E3. Od tego momentu fala informacji spłynęła na fanów i zszokowała dosłownie wszystkich, którzy mają choćby cokolwiek wspólnego ze światem elektronicznej rozrywki. Spytacie, cóż było w tym wszystkim tak zaskakujące? Choćby fakt, że „Fallout 76” ma doczekać się światowej premiery zaledwie kilka miesięcy po pierwszej oficjalnej zapowiedzi! To chyba ostatnio jakaś moda, żeby zapowiadać zupełnie nowe tytuły, dopiero kiedy wejdą w zaawansowany etap produkcji. Dość powiedzieć, że podobnie zrobił Microsoft z grą „Unravel Two”, która doczekała się zapowiedzi i premiery niemalże tego samego dnia. No dobrze, ale czym właściwie jest „Fallout 76”?

„Falloutowy” prequel i świętowanie trzechsetlecia USA!


„Fallout 76” będzie prequelem i ta informacja została już oficjalnie potwierdzona. Jak bardzo cofnie się fabuła względem poprzednich części serii? Według materiałów promocyjnych na powierzchnię wyjdziemy 25 lat po nuklearnej wojnie, czyli w roku 2102. To bardzo wcześnie, zważywszy na to, że legendarny protagonista z pierwszego „Fallouta” opuścił Kryptę 13 i ujrzał pustynie południowej Kalifornii prawie 60 lat później, czyli w roku 2161. Pamiętając o tym, jak wykreowany był świat w poprzednich częściach serii, trudno uwierzyć, że po zaledwie ćwierćwieczu krajobraz jest tak pięknie dziki i zalesiony. Z całą pewnością twórcy jakoś to uzasadnią (czyżby znowu miało pojawić się urządzenie G.E.C.K.?), w końcu wieść niesie, że wychodzimy z krypty z ludźmi o nieprzeciętnej inteligencji i wadze dla narodu. Jak się to dla nich skończy? Cóż, to zależy już od Ciebie, ale przychodzi tu na myśl słynne zdanie wspomniane w oficjalnym komiksie, stanowiącym uzupełnienie do „Fallout 3”: „Krypty nie powstały, żeby kogokolwiek ratować!” Warto wspomnieć, że wybór nazwy, a dokładniej liczba „76” nie jest przypadkowa, bowiem w roku 1776 przyjęto Deklarację Niepodległości, czyli akt prawny głoszący prawo do niezależności oryginalnych trzynastu kolonii od polityki prowadzonej przez króla Wielkiej Brytanii. Wynika z tego, że akcja „Fallouta 76” przypadnie na trzechsetlecie Stanów Zjednoczonych w postapokaliptycznym uniwersum.

Tym razem nie udamy się do zrujnowanej Kalifornii, zagruzowanych stołecznych pustkowi czy miejsca hazardu i rozpusty znanego jako Nowe Vegas. Tym razem postnuklearna Ameryka przywita swoich fanów dzikimi ostępami zachodniej Virginii! Twórcy zapowiadają, że „Fallout 76” zaoferuje graczom największy do tej pory świat, jaki pojawił się w serii. Oznacza to, że zobaczymy mnóstwo wspaniałych miejscówek, takich jak między innymi gęste lasy Appalachów czy tereny Cranberry Bog. Zróżnicowanie powierzchni terenu będzie owocowało mnóstwem nowych rodzajów przeciwników i innych niebezpieczeństw, które będziemy mogli zobaczyć tylko w danej lokacji. Zapowiada się naprawdę obiecująco, zwłaszcza że choć na pierwszy rzut oka widać, że „Fallout 76” został zbudowany na assetach z „Fallouta 4”, to developerzy obiecują znaczne poprawienie oprawy graficznej, efektów świetlnych i cieni, co ma nadać zachodniej Virginii niepowtarzalnego klimatu.



Gameplay, czyli czego obawiają się fani marki?


Multiplayer, czy to na pewno dobry pomysł?

Jedni na pierwsze informacje o rozgrywce w nowym „Fallout 76” zaczęli się radować, a drudzy panikować. Co było powodem tak żywiołowych reakcji? Tym razem rozgrywka będzie tylko i wyłącznie multiplayerowa. Wcześniej wspominaliśmy, że nowy tytuł Bethesda Games Studios wygląda, jakby powstawało na assetach z „Fallouta 4” i nie jest to wcale takie dziwne. Początkowo „Fallout 76” powstawał jako dodatkowy tryb multiplayer do „Fallout 4”, jednak z czasem projekt tak się rozrósł, że developerzy postanowili przemianować go na samodzielny i zupełnie nowy tytuł. Twórcy zapewniają, że w ich najnowszy tytuł będzie można grać również i cieszyć się światem samodzielnie, ale nie oznacza to, że będzie istniał jakikolwiek tryb single player. Zastanawiające jest także, jak twórcy na potrzeby rozgrywki dla wielu graczy przeniosą mechaniki znane z poprzednich części, które nie bardzo da się zaimplementować do gry wieloosobowej. Wszyscy fani serii wiedzą, czym jest na przykład system V.A.T.S. W założeniu, jest to mechanika pozwalająca na wycelowanie w konkretną część ciała i zadanie obrażeń w zależności od procentowego współczynnika trafień. W samej grze czas zwalnia i gracz bez większych problemów może wybrać część ciała przeciwnika, w którą będzie chciał strzelić. Jest to właściwie pozostałość po turowym systemie walki z pierwszych dwóch części „Fallouta”. W „Fallout 76” V.A.T.S. również się pojawi, jednak twórcy zapowiadają, że zgodnie z logiką efekt zwolnienia czasu zostanie usunięty. Jednak jak dokładnie będzie wyglądała sama mechanika, tego nie wie nikt.

„Fallout” prawie jak „Simsy”!

Nie wszyscy byli zachwyceni systemem budowy baz, który pojawił się w „Fallout 4” i nic w tym dziwnego. Był nieprecyzyjny i niespecjalnie potrzebny, a przed premierą wszyscy bali się, że gra zamiast na ciekawej fabule skupi się na żmudnym budowaniu całych osad z drewnianych baraków. Tak więc… system budowy baz powraca. Ma co prawda zostać przerobiony od podstaw, ale tym razem na pewno będzie ważnym i nieodłącznym elementem rozgrywki.

Świat survivalu bez NPC!

Na prezentacji Bethesdy na targach E3, szef studia odpowiadającego za „Fallout 76” powiedział, że nie będzie to świat, w którym naraz pojawią się setki graczy na tym samym serwerze. Nie będzie to więc typowa gra typu MMO. Będzie to raczej połączenie niektórych cech gier MMO z mechanikami typowo survivalowymi. Natomiast wiadomo na pewno, że w świece nie uświadczymy NPC, a jedynymi ludźmi, których spotkamy, będą inni gracze. Zdaje się więc, że rozgrywka będzie się opierała na trybach PVP (player vs player) i PVE (player vs environment).

Opcja nuklearna – milion kiloton szczęścia!

Oficjalnie potwierdzono też, że w „Fallout 76” pojawi się broń jądrowa! Hurra! I nie chodzi tu o te śmieszne „miniatomówki” z poprzednich części, ale o pełnoprawnych pociskach balistycznych wystrzeliwanych z silosów rakietowych! Na mapie mają być rozstawione placówki, w których takową broń znajdziemy, jednak zanim będziemy mogli ją użyć, będziemy musieli w świecie gry znaleźć wszystkie kody atomowe, które zapewne będą rozsiane po świecie gry. Jednak czy w świecie takim jak „Fallout” może być coś lepszego niż zrzucenie komuś na głowę atomowej bombki? Dobrze, że to tylko gry.

Edycja kolekcjonerska z hełmem!


Uwaga, uwaga, mieszkańcy pustkowi! Z rozkazu miłościwie panującego nam Lorda CDP-a ogłasza się, co następuje – w sklepie CDP.pl znajdziecie możliwość przedpremierowego zamówienia niesamowitej limitowanej „Fallout 76 Power Amor Edition”! W tej niesamowitej kolekcjonerce oprócz pudełkowej wersji gry „Fallout 76” znajdziecie między innymi: prawdziwy i w pełni funkcjonalny hełm pancerza wspomaganego T-51 z latarką i modulatorem głosu, płócienną torbę West Tek, świecącą w ciemnościach mapę świata, 24 falloutowe figurki kolekcjonerskie, niepowtarzalny steelbook, a także Dostęp do wersji B.E.T.A. (Będę Ewaluować Testową Aplikację). Nie ma co się zastanawiać! Wchodźcie prędko na CDP.pl i zamawiajcie, bo do apokalipsy coraz bliżej!

Fallout 76