Crackdown 3

czyli dziś rzucasz granatami, a jutro samochodami!



Crackdown 3


Historia powstawania całej serii „Crackdown”, jak i trzeciej odsłony tego cyklu, jest, trzeba przyznać, dość smutna, a na pewno nie była usłana różami. Do 2014 roku, po kiepskiej sprzedaży i mocno mieszanych ocenach „Crackdown 2”, wszyscy zakładali, że wydawca pogrzebie ambitną, choć stosunkowo średnio udaną serię. Tymczasem na targach E3 w Los Angeles w 2014 roku firma Microsoft ogłosiła, że „Crackdown 3” powstanie i będzie dostępny ekskluzywnie dla platform Microsoftu. Na dodatek gra ma wyjść w formacie Play Anywhere, więc jeżeli kupicie ją na jedną platformę, będziecie mogli zagrać również na drugiej. Nie da się ukryć, że fani oszaleli, a zaprezentowany trailer odbił się szerokim hypem wśród fanów konsoli zielonych. No właśnie… to było w roku 2014. Przykro nam to mówić, ale wydaje się, że „Crackdown 3” na kilka lat utknął w developerskim piekiełku. Raz na jakiś czas dostawaliśmy kilka informacji lub trailer, ale nawet oficjalny blog poświęcony nadchodzącej grze był prowadzony co najwyżej w kratkę. Developerzy stanęli przed nie lada problemem. Czy uda im się podtrzymać rozpalony hype, a jeżeli nie, to czy dadzą radę rozpalić go na nowo przy okazji zbliżającej się premiery? /br>
No właśnie… premiera to w przypadku „Crackdown 3” bardzo ważne i jednocześnie nieszczęśliwe słowo, bo od czasu kiedy tytuł został zapowiedziany w 2014, premiera gry była kilkukrotnie odkładana. Mimo wszystko nadszedł rok 2018, a na konferencji prasowej Microsoftu na E3 „Crackdown 3” był prezentowany jako jeden z flagowych tytułów, które mają pojawić się na platformie Xbox One. Czy Microsoft naprawdę pokłada tak wielką wiarę w tę nieco podupadłą serię? W końcu od zapowiedzi minęły już cztery lata, a dokładnych informacji o premierze jak nie było, tak nie ma. No dobra, wiemy, że została zapowiedziana na luty 2019 roku, jednak brak sprecyzowanego dnia zapala w głowie małą żaróweczkę, która zdaje się krzyczeć: „Skoro nie ma dnia premiery, to może pojawić się kolejna obsuwa!”. Miejmy nadzieję, że taka potrzeba nie nastąpi, bo Microsoft rozpoczął właśnie szeroko zakrojoną kampanię reklamową, której twarzą stał się popularny aktor i były zawodnik NFL Terry Crews (tak, ten od reklam dezodorantu Old Spice). Zresztą patrząc na postać, w którą przy okazji „Crackdown 3” będzie się wcielał ten brutal o gołębim sercu, została stworzona chyba tylko po to, by pompować kolejne fale hype’u. Więc jeżeli mimo tak potężnej kampanii developerzy z Sumo Digital i Reagent Games nie wyrobią się na luty następnego roku, fani mogą zwyczajnie się znudzić czekaniem na tytuł, który zapowiada się jednak w miarę nieźle! Przyjrzyjmy się więc temu, czego do tej pory mieliśmy okazję dowiedzieć się o nadchodzącym „Crackdown 3”

O czym właściwie jest „Crackdown”?


Gdybyśmy mieli wskazać serię podobną do „Crackdown”, to zdecydowanie skierowalibyśmy was w stronę „Saints Row”, a szczególnie jej ostatnią odsłonę. Jednak tym razem nie wcielimy się w gangstera, który z czasem zostanie prezydentem, a potem superbohaterem. Cykl „Crackdown” przeniesie nas do futurystycznego miasta, w którym będziemy pełnić rolę stróża prawa. Nie, nie będziemy wystawiać mandatów za złe parkowanie. Zamiast tego będziemy eliminować złoli w setkach i zrzucać im budynki na głowy. To tak pokrótce. Gra posiada co prawda kampanię fabularną, ale nie oszukujmy się, nie kupujemy tej gry dla pełnego zwrotów, meta-narracyjnego scenariusza. Kupujemy kolejne części dla radosnej rozwałki, jaką oferuje nam cykl „Crackdown”.

„Crackdown 3”: pierwsze wrażenia


W pierwsze demo „Crackdown 3” dziennikarze mieli okazję zagrać już na targach E3 i mimo kilku niedociągnięć wszyscy są zgodni, że w „Crackdown 3” gra się naprawdę przyjemnie. Niestety, ci sami dziennikarze twierdzili też, że o ile doświadczenie było przyjemne, to nie wyróżniało się specjalnie na tle tego, co już znali. Długi czas oczekiwania zawsze przywołuje w głowie myśl, że Microsoft może nie dać rady, ale bez paniki, bo na E3 2018 developerzy udostępnili sporo ciekawych informacji o nowinkach, które zostaną dopiero zaimplementowane. Co takiego więc pokaże nam „Crackdown 3”?



Nowinki w „Crackdown 3”


„Crackdown 3” wprowadza sporo ciekawych nowości, które sugerują, że nadchodzący tytuł studia Reagent Games kieruje się w stronę zapewnienia graczom najlepszego możliwego sandboxowego doświadczenia, jakie dotąd widzieliśmy. Niegdyś gry o charakterystyce sandboxowej chwaliły się tym, że w takim świecie można zrobić niemalże wszystko, jednak z czasem otwarte światy stały się modnym rozwiązaniem, nawet jeżeli nie mogliśmy w nich za dużo zrobić, dlatego też popularność określenia gier mianem piaskownic straciło na popularności. Jak więc „Crackdown 3 zamierza dostarczyć nam „wolność”, o której tak marzymy? /br>
Po pierwsze, dostaniemy całkowicie nielinearną kampanię fabularną. Co to znaczy? Od samego początku całe miasto będzie stało przed nami otworem. Nic zaskakującego? To teraz pomyślcie, że developerzy zastosowali podobne podejście do fabuły. Na pewnym etapie ujawni się przed Wami wielki boss, którego będziemy musieli załatwić, ale to, jak do niego dotrzemy, zależy całkowicie od nas samych. Z tego co wiemy, atakowanie grup przestępców w konkretnych częściach miasta sprawi, że naszymi działaniami zaczną interesować się szefowie poszczególnych gangów i być może to właśnie od nich będziemy dowiadywali się nowych informacji o naszym głównym antagoniście. Brzmi to wszystko świetnie i mamy nadzieje, że będzie działało zgodnie z naszymi oczekiwaniami. A skoro mówimy już o kampanii fabularnej, to koniecznie trzeba wspomnieć, że będzie ona całkowicie dostosowana do trybu cooperative. Co-op co prawda pojawiał się już w poprzednich częściach „Crackdown”, ale cieszy fakt, że powraca również w trzeciej odsłonie. W „Crackdown 3” będziemy mogli zagrać łącznie w cztery osoby, niestety, wychodzi na to, że progres w grze będzie zapisywał się tylko dla osoby, która akurat jest hostem. Jeżeli jednak cały czas zamierzacie grać w tym samym lub podobnym składzie, to nie powinno stanowić to żadnego problemu. /br>
„Crackdown” zawsze stał destrukcją, w tym przypadku nie może być inaczej. Z przyjemnością ogłaszamy więc, że na multiplayerowych mapach będzie można zniszczyć dosłownie wszystko! Skala zniszczeń, jakiej można będzie doświadczyć w „Crackdown 3”, jest imponująca i absolutnie niesamowita. Pewnie, na początku będziecie dopiero poznawać wszelkie detale. Najpierw dziura w ścianie po strzale ze snajperki, potem przebity dach, przez który sączy się deszcz, a na końcu, kiedy będziecie mieli wystarczającą siłę rażenia, będziecie wysadzać całe wieżowce. Taki poziom destrukcji mógł być zapewniony tylko dzięki technologii liczenia w chmurze, co pozwala znacząco odciążyć konsolę. Podobno w ten sposób moc obliczeniowa Xboxa wzrasta niemal dwudziestokrotnie. /br>
Inaczej sprawa ma się niestety z trybem single-player. Niestety, w tym trybie z przyczyn całkowicie logicznych nie będziemy mogli wysadzić całego miasta w powietrze. Mimo to, developerzy podkreślają, że nadal będziemy mieli duży wpływ na jego rozwój. Gra będzie się uczyła tego, w jaki sposób lubimy grać, i będzie nam to skrzętnie utrudniać, dozbrajając kolejne bazy przeciwników. Nie wiele wiadomo o tym, jak ma to dokładnie wyglądać, ale podobny system został zastosowany w grze „Metal Gear Solid V: The Phantom Pain”. Na przykład, kiedy sadziliśmy przeciwnikom dużo headshotów z daleka, z czasem większa liczba przeciwników była przez grę dozbrajana kuloodpornymi hełmami.

Data premiery


Jak już wspominaliśmy, premiera gry została zapowiedziana na luty 2019 roku. Miejmy nadzieję, że developerzy zdążą wyrobić się z robotą, by nie możemy się doczekać dnia, w którym będziemy mogli położyć łapy na „Crackdown 3”. Czas na małą rozpierduchę! /br>