Assassin's Creed: Odyssey

bez asasynów?”



Assassin's Creed: Odyssey


Kolejny rok, a na horyzoncie kolejny „Assassin’s Creed”. Po wyczerpaniu formuły, która ciągnęła się za serią od części pierwszej, aż do części dziewiątej o podtytule „Syndicate”, i finansowej klapie adaptacji filmowej, producent i wydawca, czyli firma Ubisoft, w końcu zdecydowała się na chwilę przerwy i przemyślenie przyszłości serii „AC”. Dzięki temu w 2017 roku na sklepowe półki zawitał „Assassin’s Creed Origins”, czyli zrewitalizowana pod względem rozgrywki kolejna odsłona serii, która jednocześnie była prequelem w stosunku do wszystkiego, co dotąd zaserwowali nam twórcy. „Origins” był czymś zupełnie nowym, co jednak zachowywało tożsamość starego dobrego „Asasyna”. Chyba wszyscy byli zadowoleni z faktu, że Ubi zrobiło sobie przerwę, bo dzięki temu dostaliśmy najlepszą odsłonę cyklu od lat. Najnowsze dziecko francuskiego wydawcy niestety nie doczekało się zasłużonej prezentacji, ponieważ zostało całkowicie pozbawione elementu zaskoczenia. Co mamy na myśli? Otóż informacja o powstawaniu „Assassin’s Creed Odyssey” wyciekła na zaledwie tydzień przed odbywającymi się w Los Angeles targami E3. No cóż, przynajmniej na samych targach dostaliśmy datę premiery, czyli 5 października 2018 roku, oraz gameplay prezentujący nowy świat, który swoją drogą wygląda oszałamiająco.

Tytuł artykułu może wprowadzić część czytelników konsternację – bo jak to, w „Assassin’s Creed nie będzie asasynów”? Cóż, nie od dziś wiemy „Odyssey” jest prequelem do „Origins”, a wydarzenia z najnowszej odsłony cyklu mają miejsce przed założeniem znanego nam z wszystkich poprzednich części zakonu asasynów. W końcu głównym elementem „Origins” był motyw utworzenia zakonu w jego najbardziej pierwotnej formie. Czy więc nowy „Assassin’s Creed” faktycznie musi być umieszczany w tym niezwykle popularnym cyklu? A jeżeli tak, to co czyni go pełnoprawną odsłoną serii?

Jest kilka elementów. Po pierwsze „Odyssey” graficznie i stylistycznie wygląda toczka w toczkę jak „Origins”, co z jednej strony budzi obawy, że nowa gra może być oparta na assetach ze swojej poprzedniczki, a z drugiej może cieszyć, bo grafika w „Assassin’s Creed Origins” była naprawdę obłędna i mocno różniła się od tego, co Ubisoft serwował graczom przez ostatnią dekadę. Jedyną fabularnie zaakcentowanym elementem, który łączy „AC: Odyssey” z resztą serii, jest broń dzierżona przez głównego bohatera (lub główną bohaterkę, ale o tym później), zwana włócznią Leonidasa. Oczywistym jest, że owa włócznia to nic innego tylko kolejny Fragment Edenu, czyli relikt o niezwykłej mocy pozostawiony przez – nie powiemy Wam kogo, bo to spoiler do „Assassin’s Creed 2” (wiemy, że ta gra ma prawie dziesięć lat). Niech będzie, że pozostawiona przez pewną starożytną cywilizację. Bardziej starożytną niż starożytność pokazana w „Assassin’s Creed Odyssey”. Więc owszem, żadne zapowiedzi czy materiały promocyjne nie sugerują, że w najnowszej odsłonie cyklu dostaniemy słynną gadkę o walce Asasynów z Templariuszami, ale gameplay sugeruje też, że dostaniemy nieco okazji, by pobawić się w skrytobójcę. Jesteśmy przekonani, że specjalnie dla zwolenników cichego zabijania developerzy przygotowali coś ciekawego.

„Assassin’s Creed Odyssey” – setting, historia i open world”


Nie jest tajemnicą, że wydarzenia z „Assassin’s Creed Odyssey” będą rozgrywały się w starożytnej Grecji. Zabawny wydaje się tu fakt, że oddział, który odpowiada za stworzenie najwcześniej historycznie osadzonej gry, czyli Ubisoft Quebec, wcześniej stworzył tą, która została osadzona w erze wiktoriańskiej („Assassin’s Creed Syndicate”), czyli historycznie najpóźniej z całej serii. Akcja „Odyssey” będzie działa się około 431 roku przed Chrystusem, a zarzewiem konfliktu będzie druga wojna peloponeska, czyli największy konflikt między Atenami (wspieranymi przez Ateński Związek Morski) i Spartą (wspieraną przez Związek Peloponeski). Dwie największe potęgi starły się, by ostatecznie ustalić, kto będzie władał całą Grecją. Niestety, poza tym nie wiadomo na razie wiele więcej.

Otwarty świat to już wizytówka każdej części „Assassin’s Creed”. O ile historia jest w nich zmieniona w dość wygodny dla fabuły sposób, o tyle w grach zawsze mogliśmy znaleźć całą masę fantastycznie odwzorowanych dzieł światowej architektury i sztuki. Niektórzy zwykli je nawet nazywać symulatorami zwiedzania. W „Assassin’s Creed Odyssey” ciekawych lokacji również nie zabraknie, bo jak zapowiadają twórcy, będziemy mogli zobaczyć między innymi Ateny, Spartę, Attykę, Mykeny, czy Delos. Będziemy nawet mogli popływać po Morzu Egejskim. Brzmi to naprawdę zacnie!



Główni bohaterowie „Assassin’s Creed Odyssey”


Od samego początku developerzy z Ubi chwalili się, że w „Odyssey” po raz pierwszy będziemy mieli wybór między mężczyzną a kobietą. Nie jest to do końca prawda, bo podobny motyw pojawiał się wielokrotnie, choćby przy okazji premiery „Assassin’s Creed Syndicate”, w którym parą głównych bohaterów było rodzeństwo, Jacob i Evie Frye. Poza przypisanymi misjami fabularnymi mogliśmy dowolnie przełączać się między mężczyzną i kobietą, ale niestety, system ten miał sporo wad. Po pierwsze poza kilkoma umiejętnościami, obie postacie były niemal identyczne i w większości przypadków nie było potrzeby dokonywania zmian. Evie i Jacob stanowili fajne połączenie, ale osobno byli zwyczajnie nieciekawi. Jednak przy okazji „Assassin’s Creed Odyssey” sprawa ma wyglądać nieco inaczej.

Pierwsze, co ukaże się naszym oczom po wciśnięciu przycisku New Game w menu „Assassin’s Creed”, będzie możliwość wybrania płci bohatera. Do wyboru będziemy mieli Kassandrę i Alexiosa. Potwierdzone zostało, że w „Odyssey” płeć to tak naprawdę tylko sprawa kosmetyczna, gdyż zarówno Kassandra, jak i Alexios dzielą tę samą historię i kampanię fabularną. Warto wspomnieć, że przez całą grę będziemy wcielać się tylko w postać, którą wybraliśmy na samym początku. Kim są nasi protagoniści? Wiadomo, że postać, w którą przyjdzie nam się wcielić, pochodzi z wysoko postawionej spartańskiej rodziny, która z pewnych powodów musi jednak uciekać przez Morze Egejskie i wieść żywot najemnika. Posiadany przez bohatera Fragment Edenu zwany włócznią Leonidasa wskazuje, że główny bohater może być spokrewniony z legendarnym spartańskim królem. Podobno ważnym elementem fabuły „Assassin’s Creed Odyssey” ma być wybór między wolnością, a porządkiem, czyli to, o co Asasyni i Templariusze spierali się przez ostatnie kilkanaście tytułów, jednak nie posiadamy o tym konkretniejszych informacji.

Gameplay – czyli „Assassin’s Creed” bardziej RPG-owy niż kiedykolwiek wcześniej


Przy okazji premiery „AC: Origins” podniosło się sporo głosów mówiących, że Ubisoft, rewitalizując rozgrywkę, mocno inspirował się pracą, jaką wykonało polskie studio CD Projekt RED przy tworzeniu gry „Wiedźmin 3: Dziki Gon”. Trudno się z tym nie zgodzić, zwłaszcza że w porównaniu z poprzednimi częściami cyklu, „Origins” poszedł bardziej stronę gry RPG. Nie ma w tym nic złego i chyba wszyscy możemy się zgodzić, że był to długo oczekiwany powiew świeżego powietrza. „Assassin’s Creed Odyssey” idzie jednak o krok dalej.

Nowa odsłona ma brać jeszcze więcej z gatunku Action-RPG niż kiedykolwiek wcześniej. Przygotujcie się więc na skomplikowane drzewka rozwoju postaci i zbieranie całej masy wyposażenia i innego szajsu, który opchniecie u najbliższego handlarza za grubą kasę. Brzmi znajomo? Powinno! Cieszy szczególnie rozbudowany system ubioru i pancerza, który będziemy pozyskiwać nie tylko ze sklepu, ale również z ciał poległych przeciwników.

Sama walka również ma zostać nieco usprawniona. Każdy, kto grał w „Assassin’s Creed Origins”, wie, że system walki wręcz był daleki od doskonałości. W „Odyssey” będzie on ponownie oparty na hitboxach, ale sama mechanika ma być zdecydowanie bardziej naturalna. Należy też wspomnieć, że ulepszenia ma doczekać się system stealth. Byłoby miło, gdyż w „Origins”, o ile taka opcja istniała, to była co najmniej niedoskonała, żeby nie powiedzieć kiepska. Skoro jesteśmy już przy trybie skradania, to tym razem nie dostaniemy ikonicznego już ukrytego ostrza. Zamiast naszej ulubionej zabawki, za narzędzie cichego mordowania posłuży włócznia Leonidasa. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale po tym, co pokazały materiały promocyjne, jesteśmy pełni nadziei i wiary w sukces „Assassin’s Creed Odyssey”.

Data premiery


Trzeba przyznać, że „Assassin’s Creed Odyssey” zapowiada się jakkolwiek ciekawie, ale niestety, zanim wcielimy się w Kassandrę lub Alexiosa, przyjdzie na poczekać do 5 października 2018 roku. Nie ma jednak tego złego, bo to daje nam czas na nadrobienie zaległości w „Assassin’s Creed Origins”.

Assassin’s Creed Odyssey