Gry, które chcielibyśmy zobaczyć na PlayStation Classic

Nasza lista wymarzonych tytułów



Dobra, nie ma co się oszukiwać – ten artykuł chodził nam po głowie od momentu, kiedy Sony ogłosiło, że podąża śladami Nintendo i wypuszcza na rynek miniaturową wersję konsolki, która zadebiutowała w roku 1994. Opinie na temat nowego/starego PlayStation są mocno podzielone. Wielu twierdzi, że jest to chamski skok na kasę, który łączy się z brakiem kompatybilności wstecznej w konsoli PS4, natomiast inni (wielbiciele Sony) twierdzą, że jest to produkt kolekcjonerski, który został skierowany do ludzi, którzy wychowywali się w towarzystwie lubianego szaraka. Z jednym trzeba się jednak zgodzić – PlayStation Classic jest skierowane do osób, które kiedyś posiadały pierwsze PlayStation i ponownie chciałyby zajrzeć do magicznego świata gier dzieciństwa.



Niestety, jak zapowiedziało Sony, PS Classic będzie miał niewielką bazę gier (przynajmniej na starcie), a twórcy nie zapowiadają, że miałoby być ich w przyszłości więcej. Konsolka na pewno nie będzie miała dostępu to Internetu, więc ewentualne zassanie kolejnych tytułów nie wchodzi w grę. My jednak mamy pomysł na to, jak z czasem dorzucić kolejne świetne tytuły do puli, która została obiecana na sam początek. Zaznaczamy, że to tylko nasze fanowskie domysły, ale wyobraźcie sobie, że za jakiś czas Sony wyda przystawkę w kształcie legendarnej karty pamięci, która będzie zawierała kolejne klasyczne tytuły.

Wiemy, że PS Classic ma mieć zaimplementowanych 20 klasycznych tytułów. Na chwilę obecną znamy pięć z nich. Są to: „Final Fantasy VII”, „Tekken 3”, „R4: Ridge Racer Type 4”, „Wild Arms” oraz „Jumping Flash!”. Warto zaznaczyć, że cześć gier może się różnić ze względu na lokalizację. Innymi słowy, konsola zakupiona w Japonii może mieć zainstalowane inne gry, niż konsolka przeznaczona na rynek polski. Na początek powiedzmy sobie kilka słów o grach, które są już pewniakami. Wydaje się, że polski gracz będzie kojarzył głównie „Tekkena 3” i „FFVII”, ewentualnie „Ridge Racera 4”. Nie ma wątpliwości, że „Tekken” i „Final” to gry, które nie mogły znaleźć się poza stawką. W końcu to tytuły niejednokrotnie wymieniane, jako jedne z najlepszych, jakie kiedykolwiek wyszły na pierwsze PlayStation.

Do obsadzenia zostało jeszcze 15 miejsc, więc oto nasza (całkowicie subiektywna) lista gier, które chcielibyśmy zobaczyć na PlayStation Classic. Zaznaczamy, że kolejność tych gier nie ma najmniejszego znaczenia. Zapraszamy!

Resident Evil 2


Okej, tutaj nadawałaby się każda z trzech wydanych na PSX części. Wiele osób wskazuje na „Resident Evil 3: Nemesis”, gdyż obie poprzednie części albo już są w lepszych wersjach na konsolach nowej generacji, albo zaraz się nań pojawią. Faktem jest, że remake „Resi 2” ujrzymy pod sam koniec stycznia i zapowiada się, że dostaniemy prawdziwy hit. Idąc tym tokiem myślenia „Nemesis” wydaje się jedynym właściwym wyborem. My jednak podeszliśmy do sprawy nieco inaczej. Marketing PlayStation Classic zdaje się być nastawiony na wywołanie u potencjalnego klienta poczucia nostalgii. Niestety wiele osób, które obcowały wcześniej z oryginalną trylogią „Resident Evil” najmniej pozytywnie wspominają właśnie część trzecią. To dalej świetna gra, ale nie wywołuje tak wspaniałych wspomnień, jak część pierwsza i druga. Dlatego nie przejmując się nadchodzącym remakeiem zdecydowaliśmy się na „Resident Evil 2”!

Wydaje się, że odświeżona przygoda Leona i Claire mimo nostalgicznego sznytu będzie grą zupełnie inną od swojego pierwowzoru. Twórcy zdecydowali się nawet na wprowadzenie znaczących zmian do znanych wszystkim zagadek. Odwiedzimy więc znajome miejsca i bohaterów, ale całe doświadczenie będzie czymś zupełnie nowym. Właśnie dlatego pomyśleliśmy, że ponowne ogranie „Resident Evil 2” w jego całej pikselowej chwale pozwoli nam bardziej docenić to, jak długą drogę przebył rynek gier komputerowych od roku 1998. Poza tym nie oszukujmy się – dwójka to przecież najlepsza część trylogii. ;)

Crash Bandicoot


Praktycznie każda gra stworzona przez Naughty Dog to absolutne mistrzostwo. Nie inaczej jest z trylogią platformówek o zwariowanym jamraju. Każda część zyskała oddane grono fanów i każda z nich mogłaby spokojnie znaleźć się w bibliotece PlayStation Classic. Niedawno Ubisoft zaserwował nam fantastyczny remake w postaci „Crash Bandicoot N-Sane Trilogy” i tu pojawiło się znaczące pytanie. Czy na pewno potrzebujemy Crasha na PS Classicu, skoro można go pobrać na PS Vita i PS3 z PlayStation Store, a nowe konsole dostały zupełnie nowe doświadczenie? Cóż, naszym zdaniem tak! Niestety nie można mieć wszystkiego, więc coś musieliśmy odrzucić. Naszym pierwszym wyborem był „Crash Bandicoot 2: Cortex Strikes Back”. Nie zrozumcie nas źle, uważamy, że to fantastyczna gra, ale dla wielu była też najsłabszą z trylogii.

Po odrzuceniu dwójki nagle pojawił się problem, w końcu zarówno „Crash Bandicoot”, jak i „Crash Bandicoot 3: Warped” to fantastyczne tytuły. Trójka wprowadziła znaczne urozmaicenie gameplayu od czasu części pierwszej i ogólnie wydaje się zdecydowanie pełniejszym doświadczeniem – jednak i tę odsłonę serii zdecydowaliśmy się odrzucić. Dlaczego? W tym przypadku kierowaliśmy się czystą nostalgią. Jak wspominaliśmy już wcześniej, każda z gier studia Naughty Dog jest absolutnie fantastyczna, ale dla wielu pierwsza część Crasha była jednocześnie pierwszą grą w jaką grali na PlayStation. Pierwsza gra to coś, czego nie da się zastąpić.

Heart of Darkness


Pytamy się, jakim cudem większość podobnych list śmiała pominąć tę perełkę?! No dobra, w sumie biblioteka gier na szaraka jest tak duża, że nie powinno nas to dziwić. Jednak „Hearts of Darkness” to fantastyczny tytuł, który zasługuje na to, by gracze sobie o nim przypomnieli. W swoim czasie Sony chwaliło się, że PlayStation będzie konsolą, która grafikę 3D uczyni standardem. Tak też się stało, ale nie oznaczało to wcale, że era dwuwymiarowych sidescrollerów całkowicie umarła. Dowodem na to było właśnie „Heart of Darkness”, które ukazało się w roku 1998, czyli zaledwie rok przed legendarnym „Silent Hill”, które w całości było wygenerowane w trójwymiarze!



Fabułka jest prosta, młody chłopiec o imieniu Andy ucieka ze szkoły, by wraz ze swoim psiakiem Whisky (miał dzieciak fantazję nadając zwierzakowi imię) pobawić się w parku. Przy okazji zaćmienia słońca demony porywają pupila naszego protagonisty, więc ten jak na każdy amerykański chłopiec biegnie do swojego domku na drzewie łapie za broń miotającą wiązką elektryczną, wsiada do wykonanego metodą chałupniczą samolotu i rusza w pościg za porywaczami. Tu zaczyna się Twoja przygoda, będziesz walczył z hordami demonicznych cieni, uratujesz cywilizację ludzi-moli i w końcu odzyskasz swoją Whisky (psa, nie butelkę)!

Powyższy opis może wskazywać, że to jakaś prosta gierka dla dzieci, ale nie dajcie się temu zwieść. Hearts of Darkness jest jedną z tych, krótkich gier, które jednocześnie są wściekle trudne! To tytuł, który wspomina się z rozrzewnieniem, choć niemiłosiernie dawał nam w kość. Niech dowodem na to będzie fakt, iż nigdy jej nie ukończyliśmy. Ehh… stare, dobre czasy.

Syphon Filter 2


Wiemy, co powiecie - „Dlaczego, znowu wybieracie część drugą, a nie pierwszą, albo nawet trzecią, która jest prequelem?”. Odpowiedź jest prosta, uważamy, że druga odsłona przygód Gabriela Logana jest zwyczajnie najlepszą grą z trylogii wydanej na oryginalne PlayStation, a przynajmniej najbardziej zróżnicowaną. Jedynym problemem jest fakt, iż „Syphon Filter 2” jest bezpośrednią kontynuacją części pierwszej i jest z nią silnie związana fabularnie. Trudno oczekiwać od gracza, żeby zasiadł do sequela, nie znając fabuły oryginału.

Jednak „Syphon Filter 2” jest jedyną częścią, która nie została dodana do polskiego PS Store. Jedynkę i dwójkę można zassać z PSN, więc jeżeli ewentualnie będziecie chcieli ograć tamte części, zawsze możecie ograć je na sprzęcie, który prawdopodobnie posiadacie. Poza tym gra zawiera świetny kanapowy multiplayer, w którym dwaj gracze ścierają się na śmierć i życie. Ahh… te czasu kampienia przy skrzyni zawierającej granatnik. Także tego, multik w „Syphon Filter 2” może zakończyć przyjaźń, albo przynajmniej doprowadzić do bójki. Wiemy o tym z autopsji. :D

MediEvil 2


Ponownie druga odsłona, tym razem na szczęście dość luźno powiązana z oryginałem. Zdecydowaliśmy się na drugą przygodę Sir Daniela Fortesque z kilku prostych powodów. Po pierwsze gra w przeciwieństwie do uwielbianego „MediEvil” nie ukazała się w naszym rodzimym PS Store i spora część graczy zdążyła już pewnie o niej zapomnieć. Sir Dan pokonał czarnoksiężnika Zaroka i wrócił do swojej krypty, by w końcu zaznać wiecznego snu. Pospał przez 500 lat by, zamiast w swojej krypcie obudzić się jako eksponat w muzeum. Teraz musi pokonać Lorda Palethorna, który wszedł w posiadanie magicznej księgi czarnoksiężnika Zaroka i rzucił na Londyn zaklęcie, przez które zmarli ponownie wstali z grobów.

Gra spotkała się z dość ciepłym przyjęciem, a wszystkie negatywne opinie wynikały z tego, że fabularnie była zbyt podobna do oryginału. Naszym zdaniem „MediEvil 2” to fantastyczna gra, która zwyczajnie zasługuje na drugą szansę.

Metal Gear Solid


Ten tytuł to oczywista oczywistość. Jeżeli dzieło Hideo Kojimy nie zawita na PS Classic, to jesteśmy gotowi uwierzyć, że gracze zbojkotują Sony i połowa zamówień zostanie anulowana! No dobra, pewnie troszkę przesadzamy, ale faktem jest, że „Metal Gear Solid”, to obok „Final Fantasy VII” jedna z najlepszych gier, jakie kiedykolwiek wyszły na szaraka.

Niestety, zdaje się, że skoro gry będą preinstalowane, raczej zabraknie burzenia czwartej ściany tak, jak było za czasów pierwszego PlayStation. Nie będzie szukania numeru Meryl na odwrocie pudełka. Może natomiast pojawić się świetny motyw z czytaniem przez Psycho Mantisa zapisów z karty pamięci. Jednak aby tak się stało, PS Classic musiałby uzbroić się w jedną z kilku gier Konami. Byłyby to: „Azure Dreams”, „Suikoden”, „Castlevania: Symphony of the Night” lub „Vandal Hearts”. Niezależnie od tego, pierwszy MGS to tytuł, który spokojnie można ogrywać kilka razy i za każdym razem znajdować w niej coś nowego. Sony, nie zawiedź nas! KUWABARA kuwabara, „Metal Gear Solid” musi pojawić się na PlayStation Classic! :D

Silent Hill


Taa…, drogie dzieci, był kiedyś czas, że Konami wydawało naprawdę fantastyczne gry. Ciężko powiedzieć, czy wynikało to z dobrego podejścia biznesowego (w co śmiemy wątpić), czy faktu, że w tamtym czasie firma zatrudniała masę wspaniałych artystów, którzy mieli kreatywną kontrolę nad swoimi projektami. Historia powstania „Silent Hill” wskazywałaby jednak na to drugie. Na początku projekt miał być klonem „Resident Evil” tylko z bardziej hollywoodzkim sznytem. Odesłane do niego osoby łączyło tylko jedno… firma z różnych przyczyn spisała ich na straty. Kto by pomyślał, że ludzie Ci wyrosną na legendarny Team Silent i zapoczątkują jedną z najznamienitszych marek survival-horrorów w historii gier komputerowych.



Grafika po latach nie prezentuje się zbyt dobrze, ale nawet dziś trzeba oddać tej grze honory. „Silent Hill” to przede wszystkim gęsty i niepowtarzalny klimat. Stylistyka niesamowicie wpływa na wyobraźnię, a wszystko spaja genialna muzyka, której autorem jest legendarny Akira Yamaoka. „Silent Hill” się zestarzał, co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości, ale jeżeli jakaś gra zasługuje, by znaleźć się na PlayStation Classic przez walory artystyczne, to zdecydowanie będzie to Ciche Wzgórze. ;)

Final Fantasy VIII


Era pierwszego PlayStation to zdecydowanie dobry czas dla serii „Final Fantasy”. Na platformę pojawiły się trzy tytuły z tego cyklu i każdy z nich był bezprecedensowym sukcesem. Dość powiedzieć, że „FFVII” jest uważany za jedną z najlepszych gier, jakie kiedykolwiek pojawiły się na starym dobrym szaraku. „Final Fantasy IX” niedawno trafił na PS4, ale zdaje się, że przez lata wszyscy zdążyli zapomnieć o przygodach Squalla i jego ekipy. Szkoda, bo „ósemka” to fantastyczny tytuł, który poprawił sporo po legendarnej „siódemce” i ma jedną z najdziwniejszych i najtrudniejszych fabuł, jakie kiedykolwiek przyszło nam interpretować.

„Final Fantasy VIII” doczekało się całej masy analiz i teorii spiskowych, które miały wyjaśnić wszelkie zawirowania fabularne. Gra ukazała się w roku 1999 i choć dziś można ją dorwać na Steamie i w PS Store, to dalej uważamy, że powinna trafić na PS Classic, by jeszcze raz przypomnieć nam o swojej wielkości.

Gran Turismo


Długo zastanawialiśmy się, czy wrzucać tę pozycję na naszą listę. Dlaczego? Otóż wspomnienia większości z nas związane z tą grą są raczej przykre. „Gran Turismo” wspominamy bowiem jako tytuł piekielnie trudny. Gra starała się uderzyć w tony symulatora wyścigów i w tamtym czasie niewątpliwie udało się jej osiągnąć zamierzony cel.

„Gran Turismo” różniło się od swoich rywali jeszcze kilkoma znaczącymi elementami. Gra była sprzedawana w bundlu PSX’em i miała być tytułem, który graficznie zamknie usta wszystkim, którzy powątpiewali w to, że era gier w pełnym 3D wreszcie nadeszła. Cóż, dziś te graficzne fajerwerki mogą budzić co najwyżej uśmiech politowania, ale warto przypomnieć sobie, jak „ścigałki” wyglądały przeszło 20 lat temu. Nie zapominajmy też, że jest to najlepiej sprzedający się tytuł w historii konsoli.

Legacy of Kain: Soul Reaver


Dziś mało kto pamięta serię „Legacy of Kain”. Opowiada ona o krainie Nosgoth, umierającym świecie, który pozostaje pod władaniem wampirów. Wbrew pozorom „Soul Reaver” jest drugą odsłoną serii (pierwszą była „Blood Omen: Legacy of Kain”), jednak tym razem protagonista części pierwszej staje się naszym antagonistą. Graczowi przyjdzie wcielić się w Raziela, wiernego poplecznika Kaina, który został zdradzony przez swojego Pana.

„Legacy of Kain” to przygodowa gra akcji, która z miejsca podbiła serca milionów graczy na całym świecie. Klimat świata Nosgoth powalał i sądzimy, że nawet po latach gracze będą w stanie docenić kunszt developerów z Crystal Dynamics, którzy w ostatnich latach wsławili się między innymi rebootem serii „Tomb Raider” i jej kontynuacją zatytułowaną „Rise of the Tomb Raider”. Jeżeli Raziel zawita na PlayStation Classic, to wszyscy powinniśmy przywitać go z otwartymi ramionami.

Twisted Metal 2


Kolejna zapomniana seria, która naszym zdaniem zasługuje na drugą szansę. Koncepcja jest prosta – tajemnicy gość o imieniu Calypso organizuje morderczy wyścig, a jego zwycięzca będzie mógł prosić o spełnienie jednego życzenia, jakie by ono nie było. Jest jedna prosta zasada, tu nie ma mety, a zwycięża ten kto załatwi pozostałych uczestników. Oczywiście są to same barwne postacie. Najbardziej rozpoznawalną z nich jest prawdopodobnie Needles Kane znany również jako Sweet Tooth, czyli morderca w masce klauna, z płonącą głową.

„Twisted Metal”, to jedna z tych gier, na której widok wzdrygnął się nie jeden rodzic. Totalna rozwałka w najlepszym stylu. Jednak masa zabawy, jaka płynie z gry nie jest powodem, dla której ją tu wrzuciliśmy. Tytuł miał fantastyczny tryb multiplayer, w którym można było spędzić dziesiątki godzin. Destrukcja nigdy przedtem, ani potem nie była tak przyjemna (no dobra, poza serią „Just Cause”).

Crash Team Racing




Tak wiemy, jedna gra o Crashu już jest na liście. W normalnych okolicznościach pewnie pominęlibyśmy ten tytuł, pamiętajcie jednak, że PlayStation Classic będzie w zestawie z dwoma kontrolerami, więc lista nie może składać się tylko z gier singlowych. Na konsoli Sony mało było tytułów podobnych do „Crash Team Racing”. Najpopularniejszą serią tego typu jest prawdopodobnie „Mario Kart”, a marka ta należy oczywiście do Nintendo. Na PlayStation pozostaje nam chyba jeszcze chyba tylko „Lego Racers”, do którego mamy słabość, ale które raczej nie może mierzyć się ze świetnymi wyścigami od Naughty Dog.

Multiplayer jest tu tak samo uzależniający dziś, jak był 19 lat temu. Piksele kolą w oczy, ale gwarantujemy, że gameplay nie zestarzał się choćby o sekundę.

Medal of Honor: Underground


Czy ktoś jeszcze pamięta o tej serii? W wydanych na PSXa grach z serii „Medal of Honor” jest coś magicznego, a zarazem sadomasochistycznego. Tu wszystkie dzieci, które dziś twierdzą, że „FPS’y nie nadają się na konsole, a PC to jedyna słuszna platforma” mogą się schować pod kamień. Że niby na konsolach są bez sensu? Jakbyście zobaczyli model celowania w pierwszych dwóch odsłonach „Medal of Honor”, to złapalibyście się za głowę. Pamiętajcie, że wtedy analogi nie były zbyt często wykorzystywane w grach, a jeżeli były, to często działały co najmniej dziwacznie. Mimo wszystko tytuł ten ma klimat, którego nie da się podrobić i warto przypomnieć sobie, że przed hegemonią „Call of Duty” istniało coś jeszcze.

Tutaj znowu może pojawić się pytanie „A czemu część druga zamiast oryginalnego MoH’a”. „MoH: Underground” jest tytułem, z którym zdecydowanie większa część graczy miała styczność, a my nie moglibyśmy odmówić sobie przyjemności walki z żołnierzami robotami, żołnierzami zombie, psami dzierżącymi pancerfausty i rycerzami w misjach dodatkowych! ;)

Spyro the Dragon


Premiera „Spyro Reignited Trilogy” zbliża się wielkimi krokami, ale tak jak w przypadku Crasha sądzimy, że PS Classic powinien mieć jak najwięcej maskotek kojarzonych z marką. Chyba wszyscy możemy się zgodzić, że fioletowy smoczek to ważna część rodziny PlayStation i jego absencja na PS Classic byłaby co najmniej dziwna. Lata lecą, ale grywalność tego typu platformówek raczej nie spada. Piksele i gigantyczne poligony mogą, kłóć nas w oczy, ale przy „Spyro the Dragon” zabawa dalej powinna być przednia.

Podsumowanie


No dobra, pewnie wielu z Was zastanawia się, dlaczego na liście nie ma tej, czy innej gry. Pierwsze PlayStation miało gigantyczną bibliotekę gier i musieliśmy pójść na pewne ustępstwa. Na liście nie umieściliśmy żadnej odsłony serii „Tomb Raider”, a powody są dwa. Po pierwsze gry te można dorwać na wielu różnych platformach, a po drugie, sterowanie po latach jest masakryczne i może zepsuć wyidealizowany obraz gry z przed lat. „Oddworld: Abe’s Oddysee” jest dostępny w odświeżonej wersji między innymi na PlayStation 4, a na „Disney’s Hercules”, „Toy Story 2: Buzz Lightyear to the Rescue” i dziesiątki innych wspaniałych tytułów zwyczajnie zabrakło miejsca.

Oto nasza lista 15 tytułów, które z wielką chęcią zobaczylibyśmy na PlayStation Classic! Dajcie nam znać, jak wygląda Wasza lista! ;)