Arena szczurów (Okładka twarda)

Arena szczurów

Arena szczurów (Okładka twarda)

5.00 / 2 głosów

Czy można dla ocalenia własnego życia zabić niewinnych ludzi?

Powojenna rzeczywistość pełna zdrajców.

Czy Popielski okaże się zbrodniarzem?

W roku 1948 Popielski po ucieczce z Wrocławia ukrywa się w nadmorskim Darłowie. Miastem rządzą Armia Radziecka i Urząd Bezpieczeństwa. Nikt tu nie zna przeszłości byłego komisarza. Nikt nie podejrzewa, co tak naprawdę ma na sumieniu.

Kiedy nad morzem zaczynają ginąć kobiety, ktoś musi znaleźć gwałciciela i mordercę. Popielski, który prowadzi tajne śledztwo, wie, czym jest piekło – to otchłań zła, labirynt bez wyjścia i bezmiar cierpienia. Nie wie jednak, że będzie ono jego domem.

Arena szczurów to najbardziej mroczny z kryminałów Marka Krajewskiego.



Marek Krajewski jest autorem bestsellerowych powieści o Eberhardzie Mocku i Edwardzie Popielskim, które zostały przełożone na dwadzieścia języków. Laureat m.in. Paszportu „Polityki” i Nagrody Wielkiego Kalibru. Areną szczurów kończy serię książek z detektywem Popielskim, nie powiedział jednak jeszcze ostatniego słowa. Najmroczniejszy umysł polskiego kryminału w doskonałej formie literackiej.
  • 4 października 2015 WKP,

    KUBA ROZGRYZACZ

    Może zabieranie się za poznanie jednego z najbardziej znanych polskich pisarzy, a zarazem za poznanie także jego czołowego bohatera, od ostatniego tom... czytaj >
    Może zabieranie się za poznanie jednego z najbardziej znanych polskich pisarzy, a zarazem za poznanie także jego czołowego bohatera, od ostatniego tomu serii nie jest najbardziej logiczną rzeczą, nie mniej zawsze jakoś trzeba zacząć. A czy zacznie się od początku, końca czy może sam środek będzie próbowało ugryźć, to już inna kwestia – oby ten pierwszy raz był udany. A dla mnie debiut ów taki właśnie był – i to bardzo. Letnie miesiące roku 1948 stają się w Darłowie sceną i tłem nietypowych zbrodni. Ofiarami są miejscowe prostytutki, mewki, jak popularnie się je zwie, metodą pozbawiania życia – zęby. I nie, zabójca nie zagryza kobiet na śmierć, bynajmniej; jego ofiary umierają w skutek wywołanego ukąszeniami zakażenia. Własne śledztwo w tej sprawie zaczyna toczyć dawniej komisarz, obecnie ukrywający się pod fałszywym nazwiskiem nauczyciel, Popielski, który nad morzem znalazł się po ucieczce z Wrocławia… To jednak nie jedyne zdarzenia, jakie stają się udziałem Darłowa. Oto we wrześniu 2013 roku syn Popielskiego, Wacław Remus, zjawia się w tej miejscowości celem odkrycia prawdy o ojcu i strasznych czynach, jakich ten tu właśnie dokonał. A wówczas, przypadkiem poniekąd, odkryje zarazem odpowiedź na pytanie: Czy można dla ocalenia własnego życia zabić niewinnych ludzi? Krajewski to rzeczywiście mistrz kryminałów (czy może raczej thrillerów) retro, który nie przypadkiem zdobył sukces międzynarodowy. To jak operuje słowem i piórem, ta jego lekkość opisów i niesamowity klimat, tworzą mieszankę, która nie pozwala oderwać się od książki. I nic to, że ktoś, tak jak ja, może nie znać wcześniejszych przygód Popielskiego. Jak to w popularnych thrillerach bywa, nie jest to wcale konieczne, by wspaniale bawić się lekturą. Choć może „bawić się” to jednak nieodpowiednie określenie, kiedy w grę wchodzą gwałty i morderstwa, a autor, choć nie epatuje brutalnością, potrafi być także drastyczny. Co ciekawe, bardziej intrygujące niż główna oś, staje się nierozerwalnie z nią połączone dążenie syna do prawdy o ojcu. To w tym wątku zasadza się cały mrok i głębia psychologiczna „Szczurów…” i to on najbardziej oddziałuje – przynajmniej na moją – wyobraźnię. Nie znaczy to jednak, że śledztwo w sprawie swoistego polskiego Kuby Rozpruwacza nudzi – wręcz przeciwnie. A obraz powojennego pomorza, miasta szpiclów na usługach bezpieki, tanich burdeli, niewykształconych ludzi pracy, którzy ukojenia szukają w butelce, nienawiści dla inteligencji i pomniejszych zagrożeń, to równoprawny bohater całej opowieści. Słowem podsumowania zatem: warto. I to bardzo, bowiem od długiego czasu nie czytałem tak dobrego dreszczowca, że już nie wspomnę, iż polskiego na tym poziomie nie czytałem chyba nigdy. Dlatego też polecam „Arenę Szczurów” Waszej uwadze, a wydawnictwu Znak dziękuję serdecznie za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.
    20 września 2015 Ewwa,

    nuty kryminału

    Nie ma jak dobry kryminał, dosadne opisy, zwroty akcji, poprowadzona intryga z nutą historii.
    Nie ma jak dobry kryminał, dosadne opisy, zwroty akcji, poprowadzona intryga z nutą historii.

5.00

Na podstawie 2 ocen
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1